Saturday, December 19, 2009

91.05.03

Zaczynają się problemy pod tytułem, gdzie umieścić Francuza i Niemca. Najpierw chciałam ich dać do pokoju obok Artura ale się oburzył bo to w sumie też jest jego pokój i w ogóle on nie czułby się swobodnie. Jak wspomniałam coś o salonie to już wywołało wybuch wulkanu, Artur wrzeszczał, że on na to nie pozwoli i skąd mam w ogóle takie pomysły. Stanęło na tym, że ja będę spała w pokoju Artura lub tym obok a moi goście u mnie. A nich mają niech nie gadają na polską gościnność. Trochę żal mi mojego kochanego łóżeczka i pokoiku, ale to przecież nie na długo. Ciekawe jak ja się z nimi dogadam. Jakbym mieszkała w Anglii to nie byłoby takiego problemu, bo wszyscy uczą się angielskiego a polskiego praktycznie nikt a Polacy jak Włosi nie są zbyt chętni do nauki obcych języków. Chociaż podobno teraz to się zmienia, czego nie można dowieźć na moim przykładzie. Ciekawe jak będzie gdy pojedziemy do Francji, oni mieszkają w Bretanii, prawie przy samym morzu. Pisali w swoich listach, że bardzo lubią jazdę samochodem, fajnie jakby urządzili nam jakąś samochodową eskapadę. W sumie to nie wiem, po co wzięłam tego Niemca w dodatku tak beznadziejnego. No ale cóż to w końcu tylko niecały tydzień. Myślę, że jakoś to wytrzymam a jak nie zechcę jechać kiedyś do Niemiec to przecież przymusu nie ma. Z Francuzem jest inaczej mam wobec niego „poważne zamiary” to znaczy, że koniecznie chcę odwiedzić tą Bretanię, bo przecież od czegoś trzeba zacząć. Na razie jest Leningrad później może Bretania a jeszcze później, kto wie może zacznę to życie takie jak na mnie przystało, śmieszna jestem, ale cóż taki już mój urok.

No comments: