Wczoraj miałam dzień pełen wrażeń. Rano pałac Katarzyny a wieczorem przy pomocy szampana i dobrego humoru bawiłam się do pierwszej w nocy. Miałam nawet trzech towarzyszy wreszcie byłam luźna i swobodna i mogłam robić co mi się podobało. Po raz pierwszy od bardzo dawna dobrze się bawiłam.
Dziś już jest trochę gorzej, wszystko widzę w bladych kolorach, choć owszem nie obyło się bez wrażeń, w końcu Ermitaż to nie byle co, ale byłam jakaś strasznie zmęczona i zmarznięta i mam marny humor. W sumie to nikt mi się nie podoba a jeśli tak to jest już zajęty. Piotrek byłby fajny jako kumpel do kina albo choćby naszej Staromiejskiej, ale po wycieczce oni pewnie i tak zapomną, bo aż trzech mnie tam wczoraj zapraszało. Jednak dziś wszystko wydaje się inne od Sebastiana trzymałam się z daleka, bo on wydaje mi się obrzydliwy, najgorsze jest to że wyraźnie mu się podobam. Mam nadzieję, że się szybko zniechęci.
Jednak były i wrażenia, mieliśmy pojeździć taxówką po Leningradzie, ale na koniec okazało się, że Marta z Przemkiem świetnie się bawią na dyskotece i nie mają zamiaru z nami jechać, wtedy Piotrek stwierdził, że w 4 osoby to to nie ma sensu, więc w sumie Krzyś został wystawiony do wiatru. Najgorsze jest to, że sam pojechał. Piotrek żeby polepszyć mi humor zaproponował szampana, nawet się zgodziłam, bo pomyślałam, że on i tak wypije go więcej a ja przynajmniej odzyskam humor. Ale i to roztrzaskało się w drobny mak a dokładniej to Piotrek stłukł tego szampana w drodze do pokoju. Na dodatek w windzie z nami jechał też Sebastian i jestem prawie pewna, że to on w pięć minut później zapukał do moich drzwi. Nie otworzyłam nie mogłabym wytrzymać z nim sam na sam w pokoju. Później jeszcze był Piotrek i prosił żebym nie mówiła innym o tym szampanie, bo to jednak obciach. No i to by było na tyle. Dość poplątany dzień a teraz nie chce mi się już z nimi wszystkimi bawić, znów zostałam sama, wszyscy się gdzieś bawią coś robią np. chleją a ja sobie posiedzę w pokoju. Nic mnie to wszystko nie obchodzi, nic mnie już nie bawi a jutro już wracamy i znów zacznie się kochana’ szkoła. A w sumie na Piotrka w ogóle nie można liczyć on ma taki brzydki zwyczaj nagłego zostawiania cię tam gdzie stoisz. Może ma rację, ale robi to jakoś tak odpychająco. Nawet jak rozbił tego szampana to nagle się spytał czy ja już idę na górę a jeśli tak to on idzie do chłopaków, no i poszedł, on tak robi bardzo często. Jednak najbardziej martwię się Krzysiem on wyszedł na tym wszystkim najgorzej.
Saturday, December 19, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment