Saturday, December 19, 2009

91.06.22

Już wakacje fajnie wreszcie zupełny luz, no jeszcze to prawo jady, chociaż do tego podchodzę jakoś inaczej. Sama nie wiem jak to się dzieje, ale na zajęciach zbiera mi się na żarty i jestem nieznośna, żartuję i dokuczam wykładowcy do tego stopnia, że uznał mnie za gwiazdę tego kursu. Może nie jest ze mną jeszcze najgorzej. To wszystko zależy od humoru i od ludzi, wśród których się znajduję. Jakoś nie zawsze potrafię się tak bawić np. z ludźmi z klasy. A zapomniałam wczoraj o mało nie doprowadzałam do obłędu całej rodzinki. Pojechałam na zakończenie roku szkolnego tzn na takie spotkanie w klubie studenckim, w którym byłam ostatnio z Ralfem. Okazało się, że klub był zamknięty i chłopcy kupili piwo i poszli nad jezioro a ja z Marta Przemkiem i jeszcze Maćkiem pojechaliśmy do Hortexu. No i już była prawie 10 jak stamtąd wyszliśmy. Miałam już szczery zamiar przedzwonić do domu i powiedzieć, żeby po mnie przyjechali, ale tak się zdarzyło, że po drodze do telefonu spotkałam kilka osób z mojej klasy no i namówili mnie, żebym znów pojechała z nimi do kortowa a kiedy stamtąd wróciłam było już po 11 -stej. Dopiero wtedy zadzwoniłam, ale podobno już o 10 mama wysłała Artura i jeździł po mieście w poszukiwaniu mojej skromnej osoby. W ogóle cały Don już „chodził”. W końcu jednak dojechałam do domu, ale i wówczas dyskusje rodzinne nade mną wcale nie ustawały. No bo przecież z Arturem nigdy nie było takich problemów a ja wracam sobie o wpół do dwunastej do domu a na dodatek jestem dziewczyną. Wolę nie wspominać co się działo w Kortowie co chwila pojawiała się jakaś grupka bądź pojedynczy przedstawiciel naszej klasy jakby to ładnie powiedzieć.. „nawalony jak samolot”, podśpiewujący sobie znane kawałki typu Leżajsku ful czy Harry Krishna, nawet Michał był pijany, musze przyznać, że wtedy jest jeszcze bardziej denerwujący niż normalnie. Jedynie Piotrek nawet po pijaku nie sprawia odpychającego wrażenia.
Za to niestety już na samym początku przyczepił się do mnie Sebastian, ale na szczęście udało mi się go spławić. Ja notorycznie nie znoszę jego obecności, jest dla mnie czymś obrzydliwym, może to nieładnie tak kategorycznie oceniać człowieka, ale nic na to nie poradzę dosłownie rzygać mi się chce na jego widok. Michał mnie denerwuje, ale Sebastian doprowadza mnie do białej gorączki zwłaszcza, że ostatnio coraz bardziej się do mnie zbliża. Nawet Piotrek mi powiedział, że później może być jeszcze gorzej. Zupełnie nie wiem co robić żeby trzymał się ode mnie z daleka. Oh, żeby on znalazł sobie jakąś inną dziewczynę.
Co do instruktora to też już tracę do niego serce, pewnie, że sobie żartujemy i ja raczej dużo sobie nie robię z jego gadania ale jednak on mnie już trochę wkurza. Ta cipka to może raz była śmieszna, ale to mu już chyba weszło w nawyk. To jest jego standardowe określenie na młode dziewczyny. Chyba jednak tym najbardziej mnie do siebie zraził. Jeszcze raz coś takiego powie to się zdenerwuję, zaparkuję i wysiądę z samochodu albo mu coś nagadam albo już nigdy się do niego nie odezwę. Następna jazda będzie jego ostatnią szansą na rehabilitację w moich oczach. Może to śmieszne, co piszę o swoim instruktorze, ale w końcu, kto tu komu płaci i kto komu robi łaskę. Ja mogę żartować, co zresztą robię, ale bez przesady.

No comments: