Saturday, December 19, 2009
91.06.25
Mam dzisiaj znów podły nastrój, na dodatek rano dzwonił Sebastian i zapytał czy nie spotkałabym się z nim na mieście, bo ma mi coś do powiedzenia. Spytałam czy nie lepiej, żeby mi to powiedział przez telefon, ale stwierdził, że tego nie wypada powiedzieć przez telefon, na takie gadanie to już się naprawdę zdenerwowałam. Odpowiedziałam mu, żeby się odczepił, bo w końcu, co on takiego może mieć mi do powiedzenia i w ogóle to nie mam czasu. Muszę przyznać, że byłam z siebie bardzo zadowolona. Wreszcie mu powiedziałam, co o nim myślę. Mam nadzieję, że się już definitywnie odczepi. Później na jeździe też jakoś dość źle mi szło, prawie nic nie widziałam, zapomniałam o kierunkowskazach i na dodatek dwa razy zamiast skręcić to pojechałam prosto, w ogóle zachowywałam się jak autentyczna ciapa. Jeszcze na dodatek dzwoniła Marta z Przemkiem, bo się wystraszyli gadki z Arturem i już chcieli zrezygnować ze spływu. Tym to już mnie dostatecznie wkurzyli, chociaż przekonałam ich, żeby jednak popłynęli. Wszystko jest beznadziejne.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment