Chyba już koniec z moim instruktorem. Podobno od poniedziałku mamy jeździć z kimś innym. Przynajmniej nie będzie już żadnych cipek drogowych albo innych epitetów. Tylko jak następny będzie znów zbyt poważny to też niedobrze. A ten cwaniaczek poszedł na urlop pewnie będzie pływał własną żaglówką, o której nie omieszkał mnie powiadomić, że ma takową. No i dobrze może ja kiedyś też będę miała własny jacht. Możliwe, że będzie mi trochę brakowało tego przekomarzania się, ale myślę, że szybko się do tego braku przyzwyczaję. W końcu przecież nienawidziłam tych jego odzywek.
Zadzwoniłam w końcu do Tomka. Powiedziałam mu tylko, że to nieładnie, że przetrzymuje ta kasetę i oprócz tego, że zrezygnowałam z niego jako kandydata na spływ. A on jak zwykle coś tam cicho zamruczał, że na mnie liczył, przynajmniej tak usłyszałam, a później powiedział, że ma teraz jakieś ważne sprawy i nie może rozmawiać i że przywiezie mi tą kasetę w najbliższym czasie. Czyli w sumie rozmowa była sucha, chłodna, rzeczowa i krótka. Denerwuje mnie w nim, że tak odwraca role, najpierw tyle się nie odzywa a później puszcza gadki o jakimś liczeniu na ciebie. Wkurzył mnie o co mu chodzi, czy go to bawi żeby to dziewczyny za nim chodziły i prosiły o chwilę rozmowy czy obecności? Jeżeli tak to jak widać trafił pod zły adres.
Saturday, December 19, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment