Saturday, December 19, 2009

91.06.30

Jednak trochę mi smutno z ta perspektywa staropanieństwa, a cos mam przeczucie, że tak właśnie będzie wyglądało moje życie. Jak już teraz nie potrafię utrzymać przy sobie żadnych przyjaciół. Przecież chciałam, żeby Tomek był moim przyjacielem, bo umiałam z nim rozmawiać, ale widać faktycznie zawiodłam jego oczekiwania może moimi paroma dość dziwnymi wystąpieniami. Może rzeczywiście nie zawsze byłam całkiem naturalna? Może Tm właśnie go zraziłam? Dlatego się już do mnie nie odzywała, ale wiedział, że kiedyś muszę i tak zadzwonić, bo on trzyma moje wiersze i ta kasetę, może myślał, że się zmienię. Tylko jak on pojmuje naturalność czy tak, że powinnam mu się rzucić w ramiona i może jeszcze spędzić z nim noc, na łonie natury, żeby było już całkiem naturalnie. Nie wiem, w jaki sposób miałam „być” w jego życiu, w jakim charakterze. On używa wielu wielkich słów, ale wtedy trudno jest wyczuć, o co mu tak naprawdę chodzi. Może jak wpadnie z tą kaseta to się dogadamy, ale pewnie się rozminiemy bo ja np. będę akurat na jeździe. A nawet jeśli nie to będzie tak jak jest teraz. Ja chyba z nikim nie nawiążę jakiegoś głębszego kontaktu. A jeśli nawet to pewnie szybko go urwę, potrafię zrażać do siebie ludzi. Nagle coś we mnie wstępuje i robię się obca, odsuwam się od wszystkich. Dziwi mnie, że ta Marta za każdym razem jak się na nią wyładuję to później dzwoni i to ona przeprasza.. Śmieszne ja tego nigdy nie robię. Bardzo nie lubię prosić się o przyjaźń. Dlatego staram się do nikogo nie wydzwaniać ani nie brać ani nie wymagać bo i ja nie mam nic w zamian do zaoferowania. Jedyne co mogę kiedyś dać to miłość chociaż już wątpię czy znajdę kogokolwiek komu będę ją mogła ofiarować. Dlatego właśnie czeka mnie los samotnicy. Mam nadzieję, że wypełnię mój czas jednak trochę ciekawiej, bo smutne byłoby tak żyć bez sensu przez cale życie.

No comments: