Ja się chyba załamię, miałam tyle planów, chciałam pójść do kina, zapytać Przemka z klasy czy nie przetłumaczyłby mi listu i w końcu napisać ten list, pójść na zakupy i w ogóle spędzić ten dzień w miarę ciekawie a tu przychodzi tato i mówi, że mam mu pomóc przy budowie, to znaczy potrzymać deski. Myślałam, że to może godzina albo dwie a tato mi mówi, że z 5 godzin! Ja się naprawdę załamię, on wcale nie jest lepszy od rodziców Przemka. Wszyscy oni szukają taniej siły roboczej, chyba się rozpłaczę. Jak ja nie znoszę pracować, to zupełna strata czasu. Stanie 5 godzin i trzymanie desek, przecież to tragedia. Tato sam by sobie świetnie poradził, ale nie może znieść tego, że on sam pracuje a inni nie.
Nie jest tak źle tak się wyzłościłam na tej budowie, że w sumie byłam tam tylko do 14 a późni8ej zrobiłam obiad i ciasto no i jest już prawie piąta, czyli i tak za późno, żeby gdziekolwiek pojechać.
Wednesday, December 23, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment