No to jedną pałę z zaległych dostałam już dzisiaj to znaczy sprawdziła klasówki z matmy. To już ma 3 pały z matmy oprócz tego też dwie czwórki ale te dwie pały są z prac klasowych więc pewnie i tak jestem zagrożona, nie mówiąc już o chemii bo to już w ogóle ruina. na dzień dzisiejszy mam już w sumie 10 niedostatecznych, od przyszłego tygodnia zacznę druga dziesiątkę. według moich obliczeń nie biorąc pod uwagę jakiś pał przez zaskoczenie to ta z chemii powinna być jedenasta. Ta sytuacja zaczyna się robić komiczna.
Piotrek mi dziś podrzucił nowa kasetę i znów mam co słuchać, Enio Morricone ale ta płyta akurat nie tak bardzo mi się podoba no ale zawsze to coś nowego. Najgorsze nie wiem co będzie z tymi górami jak tato pójdzie jutro do szkoły i na własne oczy zobaczy ilość tych wszystkich pał. Coś okropnego, biedny tatuś może dostać wstrząsu, zwłaszcza, że on w moim wieku był jednym z najlepszych uczniów i na dodatek był bardzo pracowity. Ale ja przecież już tez nie obijam się całymi dniami staram się już nawet uczyć. Zapału starcza mi ledwo do siódmej i to tez z przerwami no ale zawsze to coś. szkoda, że tylko żadnych efektów nie widać. Stęskniłam się już za moim braciszkiem. On też aktualnie przeżywa kryzys i w sumie jest zakompleksiały chociaż zgrywa bohatera ale i tak uważa, że jest chyba najinteligentniejszy z rodziny. On nigdy nie miał problemów w szkole, tyle, że miał tez dużo szczęścia a mnie akurat tego brakuje. Ciekawe kiedy on znajdzie swoją jedyną, powinna być naprawdę ładna i fajna bo w końcu Artur nie należy do przeciętniaków to i dziewczynę powinien mieć wyjątkową. W sumie to szkoda, że nie mogę łączyć się z bratem, w sumie to on jest całkiem niezły, może tylko przesadza z tym abstynenctwem i antyimprezostwem bo w końcu nie samym domem człowiek żyje. Chociaż ja właściwie to jestem do niego całkiem podobna bo przecież też wcale się dobrze nie bawię na imprezach więcej sobie wmawiam, że to może zadowolić albo chociaż zająć człowieka, ale właściwie to jeszcze nigdy się dobrze nie bawiłam. Ja podświadomie odczuwam sentyment do tych minionych wspaniałych bali, bilecików gdzie wpisywaliby się kolejni kandydaci do walca...szkoda, że nie żyję w takich czasach, dziś to już wszystko jakieś takie nie takie jak trzeba. Zero romantyzmu, tylko czyste pijaństwo połączone z paleniem papierosów i to ma być piękne i kuszące? W sumie to nie dziwię się Arturowi, że ma takie zdanie o imprezach, ale co można robić innego, gdzie się podziać, jak korzystać z uroków młodości? No dwa razy w roku są wypady w góry albo żagle czy spływ ale co robić w międzyczasie? Zwłaszcza Artur, który przecież szkołę ma już za sobą i jak wraca z kontraktu mógłby szaleć ile wlezie, tylko jak, gdzie z kim? Oto jest pytanie. Mnie już całkiem wywietrzał szał po Francuzach, znów robię się ta spokojną, czasem marząca, czasem szukającą dziury w całym zwykłą dziewczyną. Ciekawe co znów zdoła mnie przynajmniej na jakiś czas odmienić. Mam nadzieję, że wyjazd w góry, żeby tylko doszedł do skutku.
Friday, April 9, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment