Monday, May 31, 2010

30.11.91

Dziś Andrzejki ale jakoś nie mam ani gdzie ani z kim się bawić. Na pocieszenie mateńka kupiła krem pomarańczowy i sobie wieczorem pociągniemy może zrobi się trochę weselej.
Wypiłam już 3 kieliszki tego kremu ale chyba mocno na mnie nie zadziałały to, że jestem zmęczona i chce mi się spać to raczej normalny stan zwłaszcza, że jest już po dziesiątej. Poczytałam sobie pamiętnik jeszcze z czasów kiedy byłam z Michałem załamałam się trochę własną głupotą. Ja przy nim byłam jakaś wyjątkowo głupia. Teraz tak mnie śmieszą te przeżycia aż sama się sobie dziwię, że mogłam wypisywać coś takiego. Pocieszam się tym, że przeciez nie zapisuję tu wszystkiego tylko takie drobiazgi ale i tak fakt, że jakoś wyjątkowo zmalałam podczas znajomości z nim, to była jakaś czysta dziecinada. Chyba najrozsądniej się zachowuję będąc sama. Teraz też lubię powspominać Ronana albo Przemka ale to co innego. Przy Michale zmieniałam się w zwykłą idiotkę, kociaczka, dzidzię albo bezbronną kobietkę która sobie w niczym sama nie poradzi. Jednym słowem obraz nędzy i rozpaczy, dobrze że mam już to za sobą.

No comments: