Saturday, July 10, 2010

91.12.06

Miałam dziś prawdziwie mikołajkowy wieczór. Pomijając domowego Mikołaja, i szkolnego, który sprawiła nam wychowawczyni posyłając nam worek cukierków, to prawdziwego spotkałam dopiero w sklepie, gdzie kupowałam kartki między innymi dla Ronana. Nagle podszedł do mnie ten Mikołaj wciskając mi garść cukierków a później wrócił i dał mi taką laleczkę Św. Mikołaja, dopiero wtedy mu się przyjrzałam dokładniej i okazało się, że to Tomek. Już co jak co ale w tej postaci nie spodziewałam się go nagle spotkać. Dopiero co go wspominałam, ale jednak znów dał mi powód do zmartwienia. Ostatnio widziałam go w raczej dobrej formie ale teraz jakoś tak źle wyglądał, był wręcz siny, a kiedy go spytałam jak mu się wiedzie to powiedział, że umarł a teraz zmartwychwstał. On już chyba wszedł w niezłe bagno. Musiał się wciągnąć poważnie w te narkotyki , nie wiem może mi się to tylko wydawało, może to sprawa charakteryzacji, chociaż wątpię ale on naprawdę źle wyglądał. Żal mi go Przemek określił go jako smutasa ale ja go i tak lubię. Nie wiem nawet dlaczego to takie pozytywne bioprądy. Trochę mnie zawodził, nie lubię jego niestałości, ale przecież nie jesteśmy kochankami, żebyśmy musieli być ze sobą. Wiem ,że to mój przyjaciel, że jeśli zechcę to mogę go poprosić o pomoc czy dobrą radę. Ta pomoc może być tylko chwilową obecnością ale zawsze to coś. Naprawdę szkoda mi Tomka, wiem że on nie jest szczęśliwy i że marnuje swoje życie ale przecież ja nie mogę nic na to poradzić. Każdy jest panem swego losu. Prosił żebym do niego zadzwoniła ale jeszcze nie ma go w domu, zresztą czemu mam się o niego martwić, nich to robi jego mama. Powiedział że już po 16 kończy ta pracę w roli Mikołaja, ciekawe gdzie on teraz jest. Dziś jest piątek, w piątki młodzież bawi się wieczorami, więc w sumie co ja w tym widzę dziwnego, że Tomka nie ma o ósmej w domu. Dziś kiedy wracałam spotkałam też Jędrka z nart a poprzez niego też jakiegoś nowego człowieczka, jak to określił Jędrek "to jest gość". Pytał się mnie czy palę trawkę bo ten chłopak podobno dostarcza i jakbym chciała to nie ma problemu, oprócz tego właśnie załatwiali lewe zwolnienia ze szkoły, także młodzież radzi sobie z tym życiem jak może. Chyba robię głupio trzymając się trochę z dala, wszyscy mnie raczej lubią ale ja sama nie uczestniczę zbytnio w tym lewym życiu. Nie jestem anty nawet czasem uznaję, że oni mogą mieć rację może na tym polega cały urok młodości. Trawka to jeszcze nic złego alkohol tez wymyślono dla ludzi więc właściwie czemu tego nie używać? A wiem bo to grzech to prowadzi do złego, rozwiązłości, a co najgorsze zawalenia szkoły. Ale nie można znów tak tragizować, przecież jakoś sobie ludzie z tym wszystkim radzą a całe wypady do antraktu to tylko takie jednorazówki piątkowe, więc o co chodzi? A ludzie są sympatyczni i to oni są najinteligentniejsi. Przecież Maras, Bartek to są naprawdę zdolni ludzie a Cieniu z pielgrzymki to już w ogóle, naprawdę to nie są przeciętniaki zresztą tak samo Tomek, który niby poszedł do gastronomika ale on też jest nieprzeciętny.Ale o niego się martwię bo on posuwa się w tym wszystkim już za daleko. Boję się, że może się już tego nie wygrzebać, on dziś naprawdę źle wyglądał. Muszę się z nim kiedyś spotkać.

No comments: