Sunday, July 11, 2010

91.12.11

Dzisiaj Tomek też zadzwonił. Nie wiem co mu się stało, że z taką częstotliwością kontaktuje się ze mną ale raczej mnie to nie martwi. Może przez niego przekonam się do Soyki, którego do tej pory jakoś mało znałam. Owszem pamiętam parę fajnych zdań z jego utworów ale całość jakoś przeszła obok. A Tomek chyba już nie budzi we mnie tego co dawniej, może to sprawa podejścia, sama nie wiem, ale ta poprzednia znajomość była inna, był dla mnie ważniejszy, raz go lubiłam innym razem miałam do niego żal a teraz owszem cieszę się kiedy dzwoni ale nawet nie czekam na te telefony. Kiedy już dzwoni to kiedyś tez tak mnie denerwowało jak nagle kończył a teraz już się do tego przyzwyczaiłam. Dosłownie nic mnie już w nim nie drażni, to się robi wręcz nienormalne. To jakiś dziwny układ ale i sam Tomek jest trochę dziwny, może zresztą właśnie za to go lubię? Nie wiem autentycznie nie wiem co tu jest grane, ale na razie wszystko jest w porządku więc nie trzeba nic zmieniać. Przynajmniej ktoś do mnie dzwoni bo jak widać w klasie wszystkim zwisam. Znów mam problem od kogo w ogóle wziąć lekcje już mi głupio znów od Piotrka, może zadzwonić do Maćka? On mieszka najbliżej ale ja nawet nie mam do niego telefonu, Marta też jest podobno chora więc jest pewien kłopot. Już tylko tydzień szkoły a potem święta i góry. Już tak się nie mogę doczekać. Tam po prostu będzie wspaniale i już, nawet jak nie poznam jakiś fajnych ludzi to sama jazda na nartach i górska atmosfera jest cudowna. W zeszłym roku też właściwie jeździłam sama a moje towarzystwo tylko mnie denerwowało. W tym roku będę zupełnie wolna, to aż zbyt piękne. Powoli wszystkie moje życzenia się spełniają. Ciągle wierzę w tą nieznana lepszą przyszłość, ona po prostu musi być taka jak sobie wymarzę bo w sumie to wszystko zależy ode mnie.

No comments: