Tuesday, July 27, 2010

91.12.26

Już jestem w schronisku. Podróż minęła bez stresów na dodatek jechałam w pociągu z Michałami, później jakoś dotarłam i nawet zdążyłam już pojeździć na nartach. Porozmawiałam sobie z sympatycznymi ludźmi i w ogóle nabrałam optymizmu.
Już wieczór u nas w pokoju na razie jest jeszcze tylko jedna babka dużo starsza ode mnie. Oprócz tego podobno dojechali już jacyś nowi ludzie ale nie chciało mi się dziś iść na kolację. najfajniej jest w trakcie jazdy na nartach nawet towarzysko układają się jako takie kontakty. No i samo jeżdżenie jest super tylko wyciągi są bardzo drogie i przez to mogę zjeżdżać tylko około 10 razy dziennie. Jednak pod wieczór tracę optymizm, zupełnie nie ma co robić przydałoby się jakieś znośne towarzystwo. Pocieszam się tym, że to w końcu pierwszy dzień i jeszcze dużo ludzi nie ma. No ale jednak instruktora mogłam mieć młodszego, taki stary dziad no może jest i miły ale co z tego. Także na razie jest fajnie póki jestem na stoku w samym schronisku atrakcji zbytnio nie widać.

No comments: