Tuesday, July 27, 2010
91.12.27
Dziś na stoku oszczędziłam 7 zjazdów, a to dlatego, że mój wczorajszy znajomy z wyciągu zaproponował mi, że będzie płacił za mnie za samą przyjemność jeżdżenia ze mną.Ma dobre serce i chce żebym sobie dłużej pojeździła. Skorzystałam z tej oferty chociaż po pewnym czasie miałam moment, że chciałam już znów być sama, czułam się lekko związana, nawet jeśli to on częściej na mnie czekał bo dziś przy nowo nasypanym śniegu dość często padałam ale jednak i tak chyba było to lepsze niż jeżdżenie samej. Zwłaszcza, że mogłam zjeżdżać do woli nie wyczerpując swojego dziennego limitu. Jutro pewnie powinnam trochę pojeździć z instruktorem ale jak mi się znudzi to pewnie znów znajdę mojego sponsora, to nawet miły chłopak ale jednak wolałabym się z nim za bardzo nie wiązać on mi się raczej zbytnio nie podoba, nie jest w moim stylu chociaż nawet mieliśmy o czym rozmawiać. Ale to nie to, zwłaszcza, że to chyba jakiś góral, rzemieślnik i to na dłuższą metę odpada. Kiedy tylko pojechał do domu a ja jeszcze zostałam na stoku to poznałam nowego chłopca, tym razem studenta. Podczas jazdy wyciągiem zaproponował kawę, nawet się zgodziłam ale jakoś podczas jazdy on gdzieś upadł i więcej się nie spotkaliśmy. Mam teraz problem czy jutro jeździć ze swoim sponsorem czy raczej "szukać szczęścia" przy kolejnych podjazdach bo jednak sporo tu fajnych chłopców. ja jednak nie potrafię być wierna, naprawdę nie chce mi się zbytnio wiązać z tym góralem, co za niewdzięczność, to on tak stara się być miły i jeszcze za mnie płaci a ja myślę tylko o tym jak tu się urwać. No nic jutro pojeżdżę trochę z instruktorem a później zobaczę najpierw będę się starać go unikać a jak się nie uda to w końcu mogę sobie trochę pojeździć za darmo. W schronisku z miany o tyle, że obok pojawiło się wesołe towarzystwo ale trzymają się razem, także wątpię czy coś z tego będzie, także cała nadzieja na stokach.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment