Tuesday, July 27, 2010

91.12.29

Wróciłam do jazdy z moim góralem sponsorem, znów zaoszczędziłam sporo pieniędzy a w sumie jazda z nim nie jest przecież aż tak nieprzyjemna, zwłaszcza, że ostatnio nie miałam zbyt ciekawego towarzystwa, no może z wyjątkiem tego chłopca instruktora. On też jest całkiem sympatyczny na początku jeździliśmy trochę razem, powytykał mi wszystkie błędy głównie to, że niepotrzebnie podnoszę nartę przy skręcie. Miło mi się z nim jeździło, nawet na koniec zjechaliśmy trzymając się za ręce, tak żeby było weselej. Ale z niego to taki trochę lewus, bo co chwila odpina narty i idzie na herbatkę, to zbytnio bym się z nim nie najeździła, poza tym on raczej nie mógłby mi nic stawiać bo to biedny student AWF-u a góral to już normalnie zarabia to może jeździć i stawiać, ale jutro ma go nie być, także myślę, że skuszę się na jedną herbatkę.

No comments: