Tuesday, July 27, 2010
92.01.02
A jednak nie było tak źle. Po 12 wyszliśmy na dwór wypiłam szklankę szampana i od razu poczułam się lepiej. Najpierw bez żadnych oporów zaczęłam tańczyć sama potem Jarek wziął mnie w obroty, chociaż tak dobrze nam się razem nie tańczyło. A później stanęłam sobie przy takim specjalnym słupku i prowadziłam "głębokie" rozważania na temat bezsensu życia z Gniewkiem. Nie wiem czemu ale bardzo lubię jego towarzystwo, on jest świetny z tym swoim zupełnym olewactwem i nieskrępowaniem, on jest nawet trochę śmieszny ale może to właśnie to mnie do niego przyciąga. Po prostu przy nim czuję się wesoła i zupełnie beztroska. Mogę gadać głupoty które przez innych byłyby źle odebrane a u niego jest to wszystko takie normalne i bezstresowe. On i we mnie potrafi wskrzesić ten szczególny stan totalnego niezaangażowania i to mi się podoba.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment