Tuesday, July 27, 2010

92.01.06

A w nosie mam ta całą szkołę. Ten cały jej bezsens zupełnie przesłonił mi widoki na lepszą przyszłość. Nie jestem w stanie wmówić sobie, że to rzeczywiście jest potrzebne i ważne. To jest głupie i bezsensowne. Zresztą coraz więcej ludzi dochodzi do podobnych wniosków. Ja po prostu nie jestem w stanie zmusić się do jakiegoś większego wysiłku mój wewnętrzny wstręt do jakiejkolwiek pracy zwycięża. Prawda jest taka, że jestem patentowanym leniem i będę musiała mieć w życiu sporo szczęścia żeby wyjść poza przeciętność. To straszne zupełnie nie wiem co mam zrobić z tym życiem, tak żeby się zbytnio nie napracować a jednak je poczuć. Może faktycznie jedynym ratunkiem byłoby wyjście bogato za mąż? Ale ja się przecież do tego jeszcze muszę zakochać a to już nie takie proste. Chociaż nie przesadzajmy skoro taki Gniewek potrafił mnie sobą zainteresować w dwa dni to i jakiś bogaty chłopiec chyba nie powinien mieć większych problemów. Jak zdążyłam się zorientować to jednak jak się trochę postaram to mogę mieć też spore wzięcie. Chyba jednak coś tam w sobie mam. Na Sylwestra zauważyłam, że Jarek to już prawie się przy mnie roztopił, chociaż ja zachowywałam się dość sennie i raczej chłodniej niż on by sobie tego życzył ale może i w tym coś jest. Jarek mi powiedział, że muszę być straszną kokietką aż mi się głupio zrobiło, bo to moje zachowanie było prawie nieświadome. Później kiedy tańczyłam z Gniewkiem i mu powiedziałam, że w ogóle nie widzę przyszłości bo jakoś nie potrafię nikogo dla siebie znaleźć to on mi powiedział, że raczej nie mam się czym martwić, bo wszystkie możliwe atuty posiadam także jest rzeczą co najmniej niemożliwą żebym miała być sama. Miło mi się zrobiło kiedy mi to powiedział, kiedy słyszę takie rzeczy nabieram wiary w siebie, w końcu jestem kobietą i to jest chyba najważniejsze, i posiadam to coś co się mężczyznom podoba i w razie czego zawsze mogę to wykorzystać. Tyle, ze ja nie chcę łapać męża to w jakimś sensie ubliża godności. Dlatego staram się wytworzyć pewną woalkę obojętności i już sama tracę orientację co jest w moim życiu najważniejsze. Nie mam co za dużo filozofować. Skoro mam możliwości to znajdę tysiące okazji do miłości, a wtedy już sama zdecyduję która z nich będzie tą najważniejszą i prawdziwą i jednocześnie dzięki której skończą się też może moje problemy egzystencjalne. Jednak dobrze, że urodziłam się dziewczynką bo faktycznie w razie czego zawsze mogę pójść w innym kierunku, jak nie inteligencją i ciężką pracą to wdziękiem i urodą, tak to zawsze jest jakieś wyjście. Tyle, że te studia są rzeczą konieczną choćby dla dobrego samopoczucia i zresztą praca po studiach jest zwykle łatwiejsza, bo ja fizycznie odpadam, chociaż zawsze mogłabym zostać też instruktorem narciarskim. A na razie najważniejsze, że żyję i że to życie momentami nabiera jaskrawszych barw. W środę przyjeżdża Artur a później już za 3 tygodnie jedziemy do Niemiec. Tam też nie powinno być najgorzej, może to nie to samo co góry ale zawsze jakieś urozmaicenie. Powinnam niedługo zadzwonić do Tomka i trochę opowiedzieć jak było w górach, no i mam teraz też Gniewka on musi napisać pierwszy, chociaż ja tez mogłabym wysłać do niego kartkę z Niemiec, jeszcze pomyślę. No i wciąż jest Ronan jeden z moich najbliższych przyjaciół. Także już wcale nie jestem znów taka samotna. Gdyby nie szkoła byłoby już całkiem wesoło. Tak swoją drogą jestem już ciekawa co tam się dzieje z moim słodkim narkomanem. On zawsze trochę przygasa kiedy poznaję kogoś nowego ale zawsze wraca gdy znów czuję się trochę samotna i smutna. Niby to ja mam mu pomagać ale to on tez sporo dla mnie zrobił, no i mój Ronan, ciekawe co się z nim dzieje. Napisał,że robi jakiś kurs na animatora dzieci i że spędzi tego Sylwestra z Carol. Ronan też jest już dość ważną częścią mojego życia. Za to ten facet z autobusu już mi się znudził, dzisiaj nawet go nie zauważyłam także rozmawialiśmy tylko chwilkę tuż przy wyjściu, jednak to nie to, starsi panowie mnie nie pociągają. Sto razy bardziej wolę Gniewka tego słodkiego lenia, olewacza, prześmiewcę życia, satyrystę, który podobnie do mnie ma cały ten postępowy świat nauki i pracy serdecznie gdzieś.

No comments: