Sunday, February 6, 2011
92.01.16
Jutro muszę się dowiedzieć co w sprawie wyjazdu do Warszawy, chciałabym żeby wypaliło to spotkanie z Gniewkiem. Ten pomysł ze spływem jest świetny, ale pewnie on ma już zajęte wakacje, mówił coś o kursie sternika, nie to pewnie nierealne ale w takim razie z kom mogłabym popłynąć? Z Tomkiem czy Piotrkiem? Nie Piotrek odpada on zawodzi, pamiętam kiedy byliśmy w Leningradzie i mieliśmy zamówić na noc taksówkę i tylko dlatego , że Marta i Przemek zrezygnowali to on też a przecież byłam jeszcze ja i Krzyś chętni. Później też najpierw był chętny na spływ a że rzeka mu nie odpowiadała to zrezygnował. Nie on się nie nadaje. Mogłabym pomyśleć o Przemku z Maćkiem ale Przemek tez przecież dał plamę w zeszłym roku. Słowo daję, że nie mam z kim płynąć. Tomek to też chwiejna sprawa zwłaszcza że dość często tracimy kontakt ze sobą. Pewnie znów na koniec wyląduję sama. Mam wrażenie, że Gniewek nie należy do tych ludzi którzy się kwalifikują na takie spływy, musiałby sam spać w namiocie, jechać w niepewne bez rodziców, coraz mniej mam na cokolwiek nadziei. Zapytam go na wszelki wypadek ale jeśli nie to trudno. Będziemy razem gdzie indziej , najlepiej w górach i na studiach. Ciekawe czy on o mnie też trochę myśli i czy z żalem wspomina nasze wspólne upadki. One były bezkonkurencyjne, zresztą nikt poza nami czegoś takiego nie uprawiał. To było jak taniec Greka Zorby chociaż nie do końca bo tylko on trzymał rękę na moim ramieniu a czasem tez na kibici.Och co ja tu wypisuję przecież to wcale nie jest takie ważne, ale czasem tak fajnie upadaliśmy tak zupełnie zaplątani w siebie, to były jednak piękne chwile, chyba z nikim nie było mi tak wesoło. Szkoda że odkryliśmy tą zabawę dopiero pod koniec pobytu, ostatnie 3 a może nawet i tylko 2 dni, to straszne tak dużo straciłam! Ci wszyscy inni nie umywali się do jazdy z Gniewkiem, z nim to była czysta przyjemność ani przez chwilkę nie wydawał mi się nużący. Jak to pozory mylą. On taki niepozorny, flegmatyk w tych swoich zabawnych okularkach i z wystającymi ząbkami, z tą swoją specyficzną powolną cedzącą wymową wyrażającą niewiele ale ubraną w filozoficzne konteksty, cały Gniewek. Raz stwierdził, że jego ulubioną lektura z której wiele czerpie do swojego życia jest Wojak Szwejk no i faktycznie coś w nim było z tej zabawnej postaci. Może to kwestia dziecinności ale ja też jestem dziecinna dlatego absolutnie mi to nie przeszkadzało i to właśnie on mi się naprawdę spodobał, właśnie ten śmieszny Gniewek. Och Gniewku kiedy wreszcie dostanę od Ciebie pierwszą karteczkę? Juz tak się nie mogę doczekać.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment