No i nici z kina Artur się przeziębił. dziś wyjątkowo sympatycznie rozmawiało mi się z Piotrkiem. Po szkole razem pożyczyliśmy płytę no i tak wyszło, że potem razem trochę połaziliśmy. Opowiadał mi o swojej podroży do RFN-u, był u znajomych Niemców których poznał w wakacje. Pobyt miał boski zwiedzał wszystkie najpiękniejsze miasta i restauracje, chińskie, francuskie, włoskie. Opowiadał jak raz wkopał się w restauracji włoskiej bo zamówił 4 niezależne dania myśląc ze to przystawki, oprócz tego jadł ośmiornicę podobno ma wspaniałe mięso. No w ogóle jakoś się rozgadał i było sympatycznie. A teraz niedawno zadzwoniłam do Tomka i mam raczej mieszane odczucia. Tak jakoś średnio mi się z nim gadało. Jak go spytałam czemu się nie odzywa to coś zaczął o chorobie ojca i że w ogóle nawet nie pomyślał żeby się ze mną skontaktować, on wyraźnie minusuje takimi stwierdzeniami a w ogóle to jeszcze zganił mnie za oceny. A jak wspomniałam ze chcę studiować prawo w warszawie to też coś zaczął, że z takimi ocenami to coś tam. On jest taki sam jak cała reszta. Ma może trochę racji ale co mi tam co on będąc w gastronomiku może wiedzieć na ten temat. Nie, stanowczo źle mi się teraz z nim rozmawiało. On jest dobry tylko od czasu do czasu. Dobrze, że nie zostałam na święta w domu penie w ogóle by się nie odezwał i Sylwestra spędziłabym w domu. To jakoś po tym Sylwestrze najbardziej zaprzyjaźniłam się z Gniewkiem. On jest najfajniejszy, im dłużej tu siedzę rozmawiam z tymi ludźmi tym większą widzę różnicę. On jest zupełnie inny, koniecznie muszę się z nim spotkać w Warszawie. Żeby tylko napisał do mnie karteczkę. Och Gniewku ty jednak na mnie działasz, tylko dlaczego, dlaczego widzę w tobie tylko dobre strony, i to te które innym mogłyby się wydawać wadami, nie Gniewku to się nie może tak skończyć. Musisz po prostu musisz mnie rozweselać dalej. Z nikim nie czuję się tak dobrze jak z tobą a nasze wspólne upadki przejdą do mojej osobistej historii. Tak żałuję, że nie jadę z Tobą w góry. Coraz bardziej odechciewa mi się tego wyjazdu do Niemiec, słowo daję, jeszcze dziś było zebranie i babka kazała nam się uczyć takich beznadziejnych piosenek na pamięć i jeszcze je tam śpiewać. W ogóle jakoś tak drętwo może udałoby się zrezygnować? Tylko co ja będę robić wtedy w ferie? Och wszystko jest takie głupie, żeby tylko Gniewek był w Warszawie to pojechałabym do niego i moglibyśmy wymyśleć jakiś wypad w góry. Zapytam jutro Przemka czy nie chciałby za mnie pojechać do tych Niemiec. Mam ochotę zadzwonić do Gniewka i zapytać czy nie udałoby się załatwić jeszcze jednego miejsca do tej Czechosłowacji, pojechałabym z nim i byłoby wspaniale. Ale to pewnie nierealne żeby jeszcze były miejsca i trochę się boję go zaskoczyć taką nagłą decyzją. Byłam dla niego zbyt chłodna on jest przecież taki fajny i na dodatek nie miał jeszcze dziewczyny, nie wiem właściwie co to ma do rzeczy ale tak mi się powiedziało. Naprawdę poważnie zastanawiam się nad tym telefonem w końcu się wkurzą i zadzwonię. No ja już nie wytrzymam! Jutro zadzwonię i już. Najwyżej się zawiodę.
I gówno wyszło z tych moich telefonów. Przed chwilą chciałam zadzwonić do Przemka i chyba zmienił numer bo wciąż odbierał jakiś facet i się denerwował, że wszyscy dzwonią do niego. No to się wkurzyłam i chciałam zadzwonić do Gniewka odebrała jakaś pani możliwe że jego mama, powiedziała halo a później wszystko ucichło. Także mój zapał został bezczelnie zgaszony przez polskie linie telefoniczne. To straszne a byłam już tak blisko celu. Najważniejsze było to moje zdecydowanie, zdobyłam się na odwagę i zadzwoniłam nawet do Warszawy i wszystko na nic. Jutro mogę być już w innym nastroju i w ogóle nie zadzwonić. A może ja naprawdę jestem tylko beznadziejnym nieukiem i nie ma dla mnie miejsca na tym świecie? Już mi mój braciszek też mówi, że nadaje się tylko do pieczenia ciast i siedzenia w domu. Może chce mi tak zadziałać na ambicję. W każdym razie nie jest dobrze, ludzie mnie nie rozumieją. Tylko Gniewek był w stanie mnie zrozumieć Bo on jest podobny do mnie. Jedyne co zna dobrze to język włoski i ma wysoko rozwinięty zmysł złośliwości i mimowolnie filozoficzno-humorystyczne podejście do świata. Tylko on widzi bezsens tego wszystkiego i potrafi to olać, tak reszta jest zbyt ambitna i tak mocno wierząca w naukę. Cholerni oświeceniowcy, mnie nie przekonają a ja i tak pójdę na to prawo, przecież każdy porządny człowiek musi zaliczy c i ten stopień rozwoju. Oni wszyscy nie zdołają mnie załamać i już.
Sunday, February 6, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment