Sunday, February 6, 2011

92.02.02

Wczoraj próbowaliśmy win i nawet trochę się upiłam. Było mi wesoło, trochę poszalałam a później znów było normalnie. Byliśmy tez na jakiejś prywatce, można powiedzieć że było znośnie. Przede wszystkim więcej miejsca no i trochę wina a to naprawdę pomaga. Ale i tak już po 11 poszliśmy. Trudno się mówi ale Ralph już taki jest. Dziś pojechaliśmy do Koln, tylko parę osób, między innymi jeden Niemiec który bardzo przypomina Ronana oczywiście zajęty. W ogóle stwierdzam, ze Niemcy są bardzo amorowi, chyba większość z nich ma już swoją parkę, w ogóle pieszczą się i całują zupełnie jak Francuzi. Oprócz tego jest tu wielu naprawdę ładnych chłopców, Niemki są raczej brzydkie ale Niemcy są całkiem nieźli, szkoda że zajęci i na dodatek porozumiewają się językiem, którego nie znam.
Nie żałuję że tu przyjechałam w końcu trzeba się trochę orientować jak żyją inni ludzie a w Niemczech żyje się całkiem przyjemnie, jest co robić przedpołudniami i wieczorami, wszystko jest dostępne i to nie tylko dla bogatych ale tych całkiem przeciętnych. W ogóle jest fajnie, kolorowo i wesoło. Szkoda, że muszę już wracać do tej mojej szarej rzeczywistości, mam jeszcze 8 tygodni które muszę jakoś przeżyć a potem już Francja. Mój Niemiec znów postawił mnie w niezręcznej sytuacji dał mi 20 marek i oprócz tego kupił prezenty, no i nie jestem pewna czy nie powinnam mu była za te 20 marek tez czegoś kupić a ja kupiłam sobie bluzkę z golfem, teraz nie wiem co zrobić, dobrze, że chociaż kupiłam takiego kwiatuszka za 2 marki to może wystarczy.
.

No comments: