Sunday, February 6, 2011

92.02.10

Dziś w szkole pojawił się Tomek i już prawie poszłam z nim na kawę ale mnie coś cofnęło i zrezygnowałam. Chodziło o to, że miałam jeszcze jedną lekcję a on już czekał, najpierw chciał żebym zwiała ale jednak nie chciałam poza tym zastosował niezbyt miły chwyt tzn spytał czy mam pieniądze bo on teraz nie ma ani grosza no i za ta kawę to ja bym płaciła oprócz tego jakoś nieładnie pachniał no ale to już był szczegół. Aha i jeszcze chwilkę przedtem obiecałam Piotrkowi że wpadnę do niego bo mam wolny czas przed francuskim i wyjaśni mi jedno zadanie z chemii, także wyszło na to że wybrałam Piotrka. W sumie rzecz poszła o 15 minut, Tomek powiedział, że jeżeli mam iść na lekcję to mogę się zwolnić 15 minut wcześniej bo on będzie czekał tylko 30 minut. Jeżeli nie przyjdę to znaczy, że rezygnuję, a ja jeszcze dodałam, że na zawsze, powiedziałam to żartem ale możliwe, że wziął to dosłownie. Więc całkiem możliwe, że więcej się już do mnie nie odezwie ale nie chciało mi się zwalniać zwłaszcza, ze tak dziwnie stawiał sprawę. Mogę być w jego życiu jak będzie tego potrzebował ale poświęcać się nie mam ochoty. No i poszłam do Piotrka zrobiliśmy to jedno zadanko, pooglądałam sobie zdjęcia które zrobił w RFN pogadaliśmy i nie żałuję mojej decyzji, Tomek zbyt wiele ode mnie wymaga.

No comments: