Niesamowite, dziś śnił mi się Gniewek i po szkole cóż zastałam? List od niego! Pisał ten list przez parę dni, bo w ogóle nie ma w tym wprawy, oj ten mój Gniewuś. Nie był w Czechosłowacji, tylko w Zakopanem i dlatego nie wiedział co robić, czy pisać kartkę czy nie. Ale on jest jednak bardzo sympatyczny, w tym liście nie ma nic z jakiejś zarozumiałości wszystko jest takie w jego stylu, tym spokojnym spoglądaniu na świat oczami ucznia życia, któremu nie chce się podobnie jak mi, wierzyć w to co próbują w nas wbić. Odpisałam mu już i napisałam, że możemy się spotkać w sobotę jak będę w Warszawie i już spytałam czy nie miałby ochoty pojechać ze mną na ten spływ, mam nadzieję, że miałby. On jest jednak bezkonkurencyjny, chociaż też niezły łobuz i hulaka. Pojechał na narty i nawet nie dotarł na Kasprowy. To są jego słowa: "Towarzystwo dla mnie było w porządku, ale czuję, że Tobie by się nie podobali. Jak powiem, że głownie piliśmy to już będziesz wiedziała dlaczego myślę, że by się Tobie nie podobali i dlaczego nie dotarliśmy nigdy na Kasprowy (mimo podjętych częstych i gęstych prób)."
On chyba pojechał w te góry bez rodziców. Uroczy jest ten Gniewek i co ja poradzę, że lubię takich ludzi, to jest silniejsze ode mnie.
Nie mogę już tak dużo o nim myśleć bo się zupełnie nie wygrzebię z tych pał, ale koniec listu tez jest taki sympatyczny.: " To co piszę jest takie głupie i bezsensowne a piszę to już kilka dni co chwila skreślam i poprawiam a i tak nie napisałem tego co chciałem napisać. mam nadzieję, że mi to wszystko wybaczysz..."
Och ten mój polonista, już nie mogę on jest po prostu uroczy. Koniecznie muszę się z nim spotkać w Warszawie. Dobrze, że napisał od razu jakoś inaczej patrzę na ten świat, gdyby nie ta szkoła..Już nie mogę się doczekać następnej soboty, po prostu muszę się z nim spotkać. Jeszcze jeden fragmencik listu, to właśnie Gniewek słuchający muzyki, bo akurat był chory:
"Sonata księżycowa Beethovena. Jezu jaką siłą diabelską jest muzyka. jest w swoich dźwiękach tak abstrakcyjna, że można z nią utożsamić własne myśli i umrzeć od tego spotęgowania samego siebie."
Nie mogę, zupełnie nie mogę za nic się wziąć, nie wiem czy to przez Gniewka czy po prostu odzywa się to moje wrodzone lenistwo, coś okropnego. Nie wiem co robić, tyle klasówek mnie czeka, jak ja to przeżyję? Oby do soboty. Siedziałam 3 godziny nad pamiętnikiem i listem i jeszcze musiałam mu od razu odpisać to też zajęło około 2 godzin ale nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam od razu odpisywać na listy. Jeszcze na noc poczytam sobie znów list od niego i pójdę śnić.
Sunday, February 6, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment