Monday, February 7, 2011
92.02.27
Zupełnie nie wiem co robić, moje spotkanie z Gniewkiem już wcale nie jest pewne. Okazało się, że autobusem jedziemy dopiero po 12 i będziemy tam na sam spektakl, i co ja ma teraz zrobić? Mogłabym pojechać wcześniej pociągiem ale pewnie rodzice mi nie pozwolą. Jak mam ich podejść? Pogadam z mamą ale to się pewnie nie uda, to będzie straszne jeśli nie uda mi się z nim spotkać. To bez sensu jechać do Warszawy żeby tylko obejrzeć "Metro" i nawet minuty tam nie zostać, to mogli wymyśleć tylko w tej naszej szkółce. Boże co ja mam robić jestem zupełnie podłamana, żeby tylko rodzice pozwolili mi pojechać pociągiem. Pogadałam z mamą powiedziała że jeszcze na ten temat porozmawiamy, ale nie jest przeciwna, żeby tylko nie zaczęła się sprawa z Arturem i tatą bo oni znów zaczną wymyślać i w końcu dojdzie do tego, że nawet podróż autokarem wyda im się zbyt niebezpieczna. Tak to wszystko jeszcze jest niepewne, najlepiej jakby w ogóle nie mówić o tym Arturowi bo znów wszystko rozdmucha i zrobi się afera. On potrafi mi robić tego rodzaju "przysługi". Co tu zrobić żeby to się jednak udało jutro to już chyba w ogóle nie zasnę, a ma jeszcze jutro pójść z Piotrkiem do kina. Tez nie wiem jaka będzie reakcja rodziców. W sumie mogłabym jutro kupić bilet i problem byłby z głowy. Znów zastał mnie wieczór i jak do tej pory nic nie wiem, mama sprawia wrażenie jakby całkiem zapomniała o całej sprawie. Jutro po szkole mamy razem kupować prezenty dla Ronana bo mateńka już we wtorek jedzie do sanatorium i ja sama to chyba nie umiałabym wszystkiego kupić. To jak już pójdziemy na te zakupy to mogę z nią pogadać albo po prostu pojadę na dworzec i kupię bilet. Może to jednak wypali? Nabieram optymizmu bo jakoś tak gładko przeszła ta rozmowa z mateńką a reszta to lepiej żeby w ogóle nie wiedziała o co chodzi. Jedyny problem to jak rano dojechać na dworzec, bo jak mnie podwiozą to zobaczą ze nikogo poza mną tam nie ma, tego się chyba nie da utrzymać w tajemnicy. Ale co by się nie miało zdarzyć to kupie ten bilet w szkole też powiem, że nie jadę razem z nimi. Jak ja uwielbiam gdzieś jeździć i to najlepiej sama. Ja chyba jestem nienormalna. Ale mnie naprawdę największą radość sprawiają podróże w pojedynkę, zresztą po drodze zaraz poznaję jakiś sympatycznych ludzi. Nawet ostatnio kiedy wracałam z gór zaprzyjaźniłam się po drodze z fajnych chłopcem i miałam całkiem wesołą podróż. Tak ja bardzo łatwo aklimatyzuję się w nowym środowisku z nowymi ludźmi, to mi się podoba. No i kiedy tak gdzieś jadę czuje się taka wolna i swobodna to cudowne uczucie. I chociaż podobno jestem mało zaradna bo często coś gubię i sama tracę orientację ale jednak lubię wyjść na tzw głęboką wodę i sprawdzać czy utonę, jak do tej pory sobie poradziłam. Chciałabym jak najczęściej gdzieś tak sobie jeździć choćby i do tej Warszawy, zwłaszcza że mam tam przyjaciela. Oh ten mój Gniewek trochę się martwię jak to wyjdzie,ciekawe jak on się zachowa. W końcu trzeba czasem w tym życiu wykazywać odrobinę aktywności, skoro zależy mi na znajomości z nim to czemu miałabym nic w tym kierunku nie robić?
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment