Monday, February 7, 2011
92.02.29
Aktualnie jestem na dobrej drodze,żeby stracić kontakt z rodzicami, zwłaszcza z mamą. Co ja poradzę, że ona jest taka wrażliwa, wyrwało mi się i powiedziałam, że chciałabym umrzeć no i mama zareagowała dość silnie. Zaczęła krzyczeć i powiedziała tez, że Francja będzie moim ostatnim wyjazdem gdziekolwiek i skoro jestem taka wredna i nie kocham rodziców to jeszcze kazała mi oddać sobie 20 tyś, które mi dała, żebym sobie umierała goła i bosa. Trochę mi głupio może trochę przesadziłam z tym umieraniem, ale to przecież tylko słowa. Chyba już lepiej żebym milczała. jestem chyba trudnym dzieckiem, ale nic na to nie poradzę. Może to ta muzyka "The Doors" tak mnie jakoś dziwnie nastraja. Na "Metrze" było całkiem fajnie, muzyka świetna laserowe efekty ale jakoś nawet zbyt mocno tego nie przeżyłam, z Gniewkiem oczywiście się nie spotkałam, nawet nie mogłam się do niego dodzwonić. Szkoda zależało mi na tym spotkaniu ale takie właśnie jest życie. Ciekawe kiedy on do mnie napisze i czy to się nie urwie. Ale czy ja rzeczywiście tak w ogóle już nie kocham swoich rodziców, czy jestem takim potworem? Kocham ich ale oni mi już nie wystarczają, a często w wielu sprawach przeszkadzają, ale jednak to głownie dzięki nim żyję i to przecież nie tak znów najgorzej. Oni naprawdę robią co mogą nawet zbyt dużo, no ale cóż przecież zmienić ich nie mogę. Ale mogę przestać ich rozumieć mogę wejść na wojenną ścieżkę co aktualnie czynię ale coś czuje, że to długo nie potrwa. Zwykle nie potrafimy się na siebie zbyt długo gniewać, chociaż kto wie jak to będzie tym razem? Jeżeli stracę z nimi kontakt, to w sumie będę trochę wolniejsza chociaż nie wtedy będzie po prostu jeszcze puściej. Wtedy będę już mogła spokojnie przyznać, ze osiągnęłam psychiczne dno, może nawet zwariuję? Wsadzą mnie do czubków i będę mieć święty spokój. A wszystko przez to, że nie ma wokół mnie miłości. Przyjaźń tez jest krucha i nawet jak staram się ją podtrzymać to jest tyle przeszkód, że nie mogę nic zrobić. I jak tu nie być smutną, jak nie mieć żalu i pretensji, jak nie bluźnić? Ale postaram się już tak nie ranić tej biednej mateńki, ona nie może zrozumieć moich stanów depresyjnych. Wszystko sprowadza do tego że ich nie kocham i jestem niewdzięcznym dzieckiem , które nie ma serca. Naprawdę oni nie mogą zrozumieć, że to co im wydaje się normalnością dla mnie jest tragedią. Ale są ludzie którzy potrafią czuć beznadzieję i bezsens takiego życia. Tomek też miał coś z tego, nawet Piotrek wydaje się jakby mnie trochę rozumiał chociaż on to spłyca bo widzi tylko stronę materialną no i Gniewek on to już w ogóle zna się na tym. Moja młodość opiera się na niespełnionych marzeniach, stanach zupełnej rezygnacji i niechęci do tego szarego i normalnego życia, na wiecznym oczekiwaniu na coś niezwykłego co wszystko odmieni i sprawi, że życie nabierze uroku i nieokreślonych bliżej wartości.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment