Tuesday, February 8, 2011

92.03.04

Dziś Sebastian powiedział mi, żebym dała jeden z moich wierszy na konkurs z języka polskiego. Dam mu wybrać ten który jemu się spodobał.
Ja już nie mogę z tymi filami o miłości, one mnie zupełnie rozstrajają. Przed chwilą znów było coś takiego, on piękny ona też uczucie między nimi wspaniałe, on szykuje romantyczna kolację i to gdzie? Na dachu wieżowca, gdzie wstawił stolik ze świecami, ozdobił wszystko kwiatami a w tle jak na zamówienie pojawiła się muzyka z saksofonu. Ciekawe czy ja kiedykolwiek coś takiego przeżyję. Chciałabym żeby wszystko było takie piękne jak na tych filmach, żeby było tak niezdrowo romantycznie, namiętnie i jednocześnie tak uduchowione. Gdzie ja znajdę taka miłość? No gdzie? W rzeczywistości wszystko jest takie płytkie, rozczarowujące, chłopcy nie tacy, i wszystko takie nieromantyczne. A przecież gdzieś ta miłość musi być, to ona przecież jest tym dla czego żyjemy, to ona nas podobno odradza, pobudza, wzbogaca. Tylko gdzie jej szukać? W czasopiśmie "Romantyka" jest jej pełno, a te pisma są brane z życia to znaczy, że ona tu jest tylko jakoś nie potrafię jej dostrzec. Jakby stała się przeźroczysta, tylko krąży mi nad głową jak jakieś widmo, nie daje spokoju, i przez ten jej niewidzialny wpływ wciąż czuję się jak biedne dziecko które nie posiada nic ale niestety jest świadome, wie co chciałoby mieć i co jest przecież powszechnie dostępne. Ale gdyby to nie krążyło wokół mnie, gdybym nie przejmowała się tym brakiem miłości to czy nie byłabym jeszcze uboższa? A może wcale nie może byłabym szczęśliwsza? Nie, nie wydaje mi się, miłość jest mi po prostu potrzebna do szczęścia i czy będę o niej myśleć czy nie i tak będę odczuwać jej brak. I tak to już ze mną jest odwieczny dylemat jak pogodzić tęsknotę za wielką miłością z potrzebą bycia wolną i niezależną, odrzucając jednocześnie wszystko co nie dorównuje mojemu wyobrażeniu o niej.

No comments: