Tuesday, February 8, 2011

92.03.09

Ten sex to jednak musi być wspaniała rzecz. Oczywiście ten umiejętny sex, przy odpowiednim klimacie i z odpowiednią osobą. Znów obejrzałam taki film i znów przeżywam. No ale tak zachęcająco to wygląda. Te pocałunki, wzrastające pożądanie i tak właściwie to co w tym złego? Z biegiem lat człowiek zupełnie zmienia poglądy. Jeszce parę lat temu sex wydawał mi się czymś okropnym, wręcz odpychającym i uważałam, że najlepiej oddać się dopiero po ślubie a jeśli już nie to chociaż z naprawdę dobrze poznanym i kochanym chłopcem z którym byłabym razem przynajmniej 3 lata. No a teraz to już nie stawiam sobie takich warunków. Teraz to raz, że muszę jeszcze dojrzeć jeszcze nie czuję się gotowa do sexu a po drugie muszę się zakochać. Jakby tylko te dwa warunki były spełnione to czemu nie? To już tylko kwestia chęci, uczuć i zaufania które zazwyczaj łączy się z miłością. No bo niby dlaczego miałabym do starości bronić tej swojej cnoty, skoro nie za bardzo mam chęć na małżeństwo, dzieci i to tzw rodzinne życie. czemu mam w takim razie żyć jak zakonnica i uparcie bronić się przed przyjemnościami tego ogólnie beznadziejnego życia? No ale nie mam się jeszcze czym martwić, jeszcze z 3 do 4 lat poczekam sobie na tę miłość i dojrzałość. Ale na razie mam ochotę na odrobinę czułości i pocałunków. Tak, to tego mi teraz brakuje a ci chłopcy są jacyś tacy mało spontaniczni. Piotrek to już się boi do mnie podejść to gdzież on by się zdobył na to żeby mnie tak prosto z mostu przytulić i pocałować, chociaż jest w tym pewnie sporo mojej winy, sprawiam wrażenie niedostępnej, wytwarzam jakąś barierę, której ci biedni chłopcy nie mogą przeskoczyć. Niby Michał ją przekraczał ale z nim nie było to wcale aż tak przyjemne. On mi się po prostu nie podobał, ale i tak później nawet trochę polubiłam się z nim całować, zawsze wolałam to robić z kimś innym, ale lepiej już było to robić z nim niż z nikim. A tak to już od 2 lat w ogóle się nie całowałam. I trochę już znużyło mnie bycie samą, chociaż właściwie to nie lepiej być samą niż łączyć się z nieodpowiednim człowiekiem ale wtedy przydałyby się jakieś epizody. No a ja w takich sytuacjach robię się nieprzystępna i gówno z tego wychodzi. Przecież miałam już 3 okazje na przelotne romanse nawet na takie pojedyncze pocałunki i jakoś nie wykazałam się zbytnią aktywnością. Tomek jeszcze w zeszłym roku dawał mi do zrozumienia, że chętnie by mnie pocałował a ja mu wtedy palnęłam z ta Sylwią. Drugą zmarnowaną szansą na pocałunki był Gniewek, na tych nartach spokojnie mogliśmy to zrobić, nawet na koniec mogłam mu dać buzi na pożegnanie a ja tylko powiedziałam cześć i pomachałam ręką, idiotka, on nawet raz wieczorem spytał, czy nie chciałabym się z nim wybrać na spacer aja odmówiłam zupełnie nie wiem czemu, chyba tylko żeby inni sobie czegoś nie pomyśleli. Za bardzo przejmowałam się jego rodziną i resztą z pokoju. A to mógł być taki romantyczny spacer w świetle gwiazd i księżyca a tak Gniewuś poszedł sam i wcale nie był zbyt szczęśliwy z tego powodu. Jestem co najmniej dziwna, gdzie się podziała ta dzidzia z letnich kolonii w NRD, co sama wymyśliła zabawę żeby wszyscy chłopcy całowali dziewczyny na dobranoc? Wtedy na głos domagałam się swojej porcji pocałunków i pociągnęłam za sobą resztę dziewczyn. Nieźle rozrabiałam ale to było jeszcze takie dziecinne ale jednak było. A teraz co? Nic..owszem mam chwile że zaczynam żartować jeszcze jak się dobiorę z Monika naszą klasową kokietką to potrafimy bulwersować niektórych ludzi ale to są momenty a poza tym tylko słowa, słowa, słowa. A prawda jest taka, ze nie całowałam się od 2 lat i pewnie dlatego życie straciło już swoje barwy. Może na sex jestem za młoda ale na całowanie w sam raz i jak znów będą sprzyjające warunki i chętny chłopiec to już postaram się tego nie popsuć.

No comments: