Osiągam znów szczyty złego humoru, znów wszystko wydaje się być tak beznadziejne, że chce się wyć. Dziś Marek dostał dobrą ocenę z historii a reszta pały on jest naprawdę zdolny, ale właściwie to nie wiem co ja w nim widzę. Ale ostatnio to on mi się najbardziej podoba. Zresztą zauważyłam, że ja jakby "zaliczam" tych naszych chłopców w klasie, w tym sensie, że przechodzę kolejne okresy w których kolejno jeden z nich wybijał się na pierwszy plan. Najpierw Przemek, później ten nieszczęsny Michał, potem Bartek, był czas że dostrzegałam Krzysia, później jeszcze Paweł Moniki. Z reguły najmniej podobali mi się ci którym to ja się podobałam.
Teraz przyszła kolej na Marka, któremu to ja raczej zwisam no ale już trudno właściwie co miałabym zrobić z tym pijakiem, no pewnie piłabym razem z nim, aż znalazłabym sobie kogoś innego. Zresztą nie wiem jakby to było, bo tego po prostu nigdy nie będzie. Przeżywam sobie trochę moje wierszyki i już mi lepiej. Przecież w sumie nie mam się czym przejmować, w sumie jeszcze nic się nie zaczęło. Dopiero jak skończę tą szkołę to będę mogła powiedzieć, że zaczynam to życie, moje własne życie, to co jest teraz to tylko wstęp do dobrej albo złej książki. Mam tylko taką nadzieję, że to będzie książka przygodowa, albo jakiś romans, a nie powieść psychologiczno-obyczajowa, a co gorsza dramat. Ale to wszystko przecież zależy ode mnie, to ja mam być jej autorem, narratorem i głównym bohaterem, więc chyba mam coś w tej sprawie do powiedzenia. Na dodatek łudzę się nadzieją, że będę autentycznym szefem tego co znajdzie się w tym dziele. Chociaż to nigdy nic nie wiadomo, a może to ktoś inny napisze za mnie tę powieść? Najlepiej gdyby to była spółka autorska, no ale jak na razie to nie mogę się wydostać z tego przydługiego wstępu. Ciekawe ile jeszcze będzie trwało to przygotowanie się do użycia treści właściwej.
Friday, February 11, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment