Friday, February 11, 2011

92.04.11

Wczoraj było całkiem nieźle. Najpierw była kolacja na kilkanaście osób u Anny w jej restauracji a później bar i na koniec coś wspaniałego! Ronan zabrał mnie na prywatkę do swojego kolegi, tego samego, którego dzień wcześniej podwoziliśmy. I było super, byłam samiutka jedna jedyna Polka i sami Francuzi. W sumie było całkiem podobnie jak w Polsce, trochę samolotów no i to właśnie oni się mną zajęli na początku. Wyciągnęli mnie z samochodu i każdy coś do mnie mówił a potem porwali mnie do tańca. Jeden blondynek nawet zrobił się trochę smutny bo niezbyt chciało mi się z nim tańczyć, oprócz niego był jeszcze jeden wysoki a drugi niski i obaj mieli wyraźną ochotę przebywać w moim towarzystwie. Żeby było śmieszniej to nawet się z nimi trochę dogadywałam, może dlatego, że mówilismy o bzdurach. No ale kiedy mój Ronan zaczął tańczyć z poduszką i zaczepiał mnie i tego małego co ze mną akurat tańczył i jak ten odepchnął Ronana to się zdenerwowałam i powiedziałam, że to jest mój korespondent i, że tak nie wolno i od tej pory tańczyłam już tylko z nim. Oczywiście szeptał mi do uszka rożne słodkie rzeczy, że mnie kocha, że to nic, że ma Beatris bo ona jest jego copine we Francji a on i tak mnie kocha. No i trochę się też całowaliśmy i muszę stwierdzić uczciwie, że chyba z nim to było najprzyjemniejsze. Naprawdę poczułam słodycz tych pocałunków. Och naprawdę świat po alkoholu wygląda zupełnie inaczej. Wytańczyłam się sporo, wycałowałam trochę, powygłupiałam też odrobinę, na tyle dużo, żeby zdenerwować Ronana, bo uciekłam mu na chwilkę, kiedy zobaczyłam, że u Ronana w samochodzie spał jakiś chłopak, więc przyszło mi do głowy, żeby się mu schować no i Ronana mnie szukał, ale potem już wróciłam. Ale był już nieźle zdenerwowany. Ciekawa jestem czy na dzisiejszą dyskotekę pójdzie tylko ze mną, czy razem z nią.

No comments: