Bardzo trudno jest się oswoić z tą parszywą rzeczywistością. najgorsze, że znów jestem zagrożona z matmy biorąc pod uwagę zbliżającą się klasówkę, którą na pewno obleję. Wczoraj było zebranie z rodzicami z sprawie Francji. To było piękne. Kicha coś zaczęła gadać o naszym pijaństwie i gwizdaniu i o problemach z głosowaniem, kiedy mieliśmy wracać do Polski i rodzice rzucili się jak lwy w naszej obronie. Dyrektorka przegrała na całej linii, niektórzy rodzice są wspaniali. Jeden tato wprost powiedział, że owszem on uczy już swojego syna picia piwa a co. No i wszystkie argumenty jakie Kicha wykładała spotykały się z falą odzewu, to była prawie bitwa. Aż sama Kicha kiedy zorientowała się do czego ta dyskusja prowadzi w odpowiednim momencie się wycofała i zakończyła zebranie. Ale rodzice byli zdenerwowani mocno jeszcze chwila i zaczęliby rzucać mięsem. Coś pięknego.
A dziś już dostałam zaległą pałę z matmy i to mnie trochę zmartwiło ale na pocieszenie dostałam też karteczkę od Gniewka z Jeleniej Góry. Trochę teraz żałuję, że ja tez mu nie wysłałam z Paryża, no ale już trudno, napiszę do niego list. Dobrze, że chociaż się odezwał, ale w sumie zbytnio się nie popisał, nic nie wspomniał o liście, o tej mojej nieszczęsnej podróży do Warszawy ani w sprawie spływu. Tylko życzenia z przeprosinami za brzydką kartkę gdyż tylko takie tam były. Och ten Gniewek, no cóż taki on już jest ale napiszę do niego bo go jeszcze trochę lubię. To straszne ile chłopców na raz mi się podoba. Bo i Michał i Ronan i Gniewek i Marek, to po prostu straszne a ja nie wiem co zrobić, żeby zmienić tą sytuację. Wiem, że powinnam po prostu zająć się nauką, ale to są dwie rożne sprawy a nauka i tak nie jest dla mnie sposobem na cokolwiek.
Oczywiście zamiast zajmować się jakimiś poważnymi sprawami napisałam list do Gniewka to wydało mi się rzeczą znacznie przyjemniejszą.Sympatyczny jest ten mój Gniewek chociaż jego lenistwo jest czasem trochę za bardzo widoczne. On nie ma siły nawet napisać listu, wyobrażam sobie jak musiał się zmęczyć pisząc ten pierwszy list w końcu aż na całe 4 strony. Teraz za to wysłał karteczkę, jak na niego to i tak sporo, bo kiedy byliśmy w górach to mnie podziwiał, że w ogóle do kogokolwiek wysyłam kartki bo on tego nigdy nie robi z lenistwa. No a tu proszę wysłał. Chyba powinnam to docenić. Lubię go chociaż ostatnio zaczęłam go już powoli zapominać. To jest u mnie taka dość pozytywna, przynajmniej dla mnie, cecha. Nie jestem w stanie zbyt długo myśleć o jednej osobie, było minęło, jeśli nie ma odzewu to ja też się nie staram i zapominam ale jak jest to się ożywiam i staram się to podtrzymać. Łatwo mnie pobudzić ale i łatwo zniechęcić. Właściwie sam nie wiem dlaczego wysłałam karteczkę do Tomka. Po tym ostatnim spotkaniu jakoś zupełnie się do niego zraziłam. Nie wiem coś mi odbiło, może dlatego, że kiedyś mnie o to prosił ale w sumie wcale mi już nie zależy na podtrzymywaniu tej znajomości. teraz wolę myśleć o Michale, Ronanie, Gniewku, chociaż oni tak często znikają z pola widzenia. jak zwykle to tylko poprzeplatane epizody, urywane wątki mojej życiowej powieści. Raz o nich myślę, raz spotykam, raz z nimi rozmawiam a innym razem o nich zapominam. Chociaż jeszcze nie mogę zapomnieć choćby tego jednego wieczoru a właściwie nocy, wtedy się naprawdę dobrze bawiłam. W sumie pod pewnymi względami Ronan jest lepszy od Michała, może nie w bezpośrednim kontakcie, bo tak samo przyjemnie było mi w ramionach Michała jak i Ronana, ale ogólnie Ronan jednak w pewnym sensie jest subtelniejszy i dojrzalszy. Potrafi mnie wyczuwać, widział po mnie, że niezbyt ucieszyła mnie wizja wspólnego spędzania czasu z Beatrice i już tylko ją podwiózł i więcej żadnego z nią kontaktu nie miałam. On nawet przy niej zażartował, że ona ma sobie iść bo teraz jego copine to ja, oczywiście potem ją pocałował, żeby się nie gniewała ale jednak usunął ją z mojego pola widzenia. No i ta sprawa z bilardem, kiedy zauważył, że niezbyt wychodzi mi granie z Sebastianem, no bo w końcu grałam pierwszy raz w życiu, to na drugi dzień powiedział, że weźmie mnie do innego, swojego ulubionego baru i sobie zagramy. I rzeczywiście potem znacznie lepiej szło mi granie on jest wspaniałym nauczycielem. No i w ogóle on miał takie swoje momenty, takie drobne subtelności którymi zdobył przynajmniej moja przyjaźń. Oprócz tego całowanie się z nim i przytulanie sprawiało mi dużo przyjemności. On ma słodkie miłe usta delikatne ręce i w ogóle jest uroczy w bliższym kontakcie. No a Michał no on też był słodki w Słubicach, chociaż on zawsze przy tym robi jakieś głupie obietnice, zupełnie nie wiem po co, oprócz tego ma napady złośliwości to pod wpływem kolegów ale łatwo go zamknąć. Raz jak mi powiedział coś niefajnego to mu odpowiedziałam żeby uważał bo przestanę go lubić i od razu się opamiętał i już znów był miły. Chociaż właściwie to mało mieliśmy ze sobą do czynienia tyle co wtedy w Słubicach, później tylko to, że wymienialiśmy się w słuchaniu walkmana, czasem zamieniliśmy jakieś słówko, w barze raz zagraliśmy w bilarda, to znów jak siedziałam sobie na krzesełku to on zgrywał kalekę i dosiadał się do mnie w przerwach między uderzeniami kulki. Ale wtedy dużo nie rozmawialiśmy no i jeszcze ten ostatni wieczór na tej imprezie. Jak się trochę upiłam i przewróciłam to Michał mnie zrywał z podłogi, raz też z nim tańczyłam a może dwa dokładnie już nie pamiętam ale wtedy dość szybko zajął się mną Ronan i zaczęliśmy się całować gdzieś w kącie ale jak mnie na chwilę zostawił to poszłam tańczyć i znów natknęłam się na Michała stał w kącie i akurat tak mnie jakoś przyciągnął, że nagle stałam w jego ramionach, mieliśmy tańczyć ale on nie miał siły i zaczęliśmy się całować ale zaraz oderwał mnie od niego Ronan i zaczęliśmy tańczyć. a Michał chyba zaraz już poszedł spać. No i jak ja mam zapomnieć taką noc? Byłam pijana ale wszystko pamiętam, no może nie każdy szczegół, nie pamiętam ile razy i w jaki sposób upadłam ale robiłam to bo było tam ślisko. W każdym razie później został mi już tylko Ronan niedługo był już koniec imprezy i zabrał mnie do samochodu, wsadził w śpiwór i przez parę minut próbowaliśmy się tam jakoś ułożyć co nie było wcale takie proste. Oczywiście nie obyło się bez porcji pocałunków. On był po prostu wspaniały. Chociaż też pewnie miał ochotę na coś więcej, bo jego ręce zaczęły gdzieś błądzić pod moją bluzkę ale nie pozwoliłam mu, powiedziałam, żeby już spał no i uspokoił się, zresztą podobnie było z Michałem w Słubicach. nawet obaj odpowiedzieli mi wtedy to samo, że nie mogą spać przy mnie, ale po pewnym czasie obaj zrezygnowali i obaj zasnęli. Dochodzę do wniosku, że jednak chyba wiem jak postępować z chłopcami, bo oni w gruncie rzeczy są nieśmiali i jeżeli ja sama nie zechcę to oni sami nie przekroczą tego progu. Tak naprawdę wszystko zależy od kobiety, czy tego chce czy nie. Ja jeszcze nie chcę, ale za to potrzebuję przytuleń i pocałunków no i dostałam to co chciałam, podobało mi się. Ciekawe kiedy znów ktoś mnie wypieści i wycałuje. Przydałby się Michałek, no ale ja z nim też nie do końca wiem jak postępować, nie wiem po co mu gadałam o tych Francuzkach. Na dodatek on mi kiedyś tez powiedział, że to go wcale nie interesuje, to podrywanie Francuzek no a ja głupia jeszcze mu na koniec o nich przypomniałam, ale to przez tą jedną co z nią grał w bilard. mam nadzieję, że jak wróci to jeszcze mnie będzie pamiętał. Co ja widzę w tym chudzielcu? czuję do niego sympatię poza tym miło się do niego przytulać, ale jeszcze tak mało go znam i na dodatek on jest ode mnie młodszy o rok. Ale to mi zbytnio nie przeszkadza lubię go i już.
Saturday, February 12, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment