Piszę listy, to do Gniewka to Ronana to Artura, jakoś w ogóle nie mogę myśleć o nauce. Wciąż wspominam Francję. Mogę godzinami gapić się na zdjęcia, przeglądać listy od Ronana, układać i segregować papeterię ale za chiny nie mogę się zmobilizować do nauki. Jutro jeszcze jest osiemnastka u Oli nie wiem czy iść na nią czy nie. Ta szkoła mnie przybija, tracę znów chęci do życia. Ja już normalnie umieram na stojąco, nie wytrzymuję, znów chciałabym gdzieś zatańczyć, najlepiej z Ronanem albo Michałem, już nie mogę. Jeszcze mamuśka opowiedziała mi jak było w sanatorium. Określono ja tam jako kobietę z klasą i fantazją, oczywiście nie obyło się bez jednego platonicznego romansu z pewnym pułkownikiem z Warszawy. Chyba wybawiła się jeszcze lepiej ode mnie. A może ja jednak przesadzam z tym upijaniem się może to faktycznie działa na moją niekorzyść, bo się czasem przewracam, ale nie jest ze mną najgorzej, podobno jestem wtedy zabawna, a zresztą bez przesady z tą klasą, jestem młoda a i tak w gronie tych chłopców jacy są w pobliżu nie widzę takich, którym zbytnio zależy na klasie dziewczyny bo oni sami nie posiadają czegoś takiego. Muszę się przystosować, przebywam wśród chamów, pijaków i profanów to nie mogę się zgrywać na wielka damę. Ale chyba jednak będę już unikać takich pejzaży łóżkowych jak w Słubicach. Trochę żałuję, że poszłam z Wojtkiem do tego pokoju, chociaż autentycznie tylko się całowałam, on niby się starał wyraźnie miał ochotę, ale ja starałam się jak mogłam zająć go rozmową no ale na szczęście musiał iść do łazienki i wtedy zabrał mnie Michał. To niby też trochę głupio bo też szaleliśmy w jego łóżku a obok spali chłopacy ale i tak ratowałam sytuację bo z nim rozmawiałam, to widzieli, że raczej do niczego nie doszło. Ale było mi trochę głupio, nie przed sobą ani Michałem bo faktycznie nic takiego nie robiliśmy ale z boku to mogło wyglądać trochę głupio. Ale co mi tam, właściwie to przecież na żadnym z tych chłopców mi nie zależy na opinii tłumu tym bardziej a imprezy są od tego, żeby się na nich bawić. Skoro nie wychodzi mi ta zabawa bez alkoholu to nie widzę wyjścia tylko używanie go, a jeszcze nigdy film mi się nie urwał. Pije tylko do stanu rozweselenia i pewnego rodzaju zwariowania, może też nadmiernego rozmarzenia i czasem mówię głupoty, no ale już trudno. Dlatego naprawdę nie wiem czy iść na ta osiemnastkę czy nie. Właściwie to z kim ja tam będę tańczyć, zupełnie nie wiem, będzie mi brakowało Michała i Ronana.
Ja nie wiem dlaczego tak często robi mi się jakoś tak przykro i źle właściwie bez powodu, wiecznie mi czegoś brakuje. Znów czuję się niedopieszczona i niedowartościowana. A już były momenty kiedy czułam się wspaniale. Właściwie to jednak głownie dzięki Ronanowi, to on powtarzał mi dziesiątki razy, że mnie kocha, że jestem wspaniała i w ogóle super, chociaż jak rozmawiałam z Michałem, to też mi powiedział, że tak żałuje, że to nie ja zostaję we Francji tylko Justyna i że jestem fajna. On tez mnie trochę dowartościowywał. Niby Wojtek też wtedy w Słubicach był bardzo miły, kadził mi sporo, że mam wyobraźnię, że ci co na mnie zwracają uwagę to właśnie mają gust no i oprócz tego, że jestem trochę wariatka, ale to się nie liczy bo to było w jednym celu. Chociaż sprawiał wrażenie jakby to mówił z przekonaniem. No dobrze, więc on tez mnie trochę dowartościował, ale teraz jest mi dalej już mało. ja chcę jeszcze tamto było i minęło a ja ciągle potrzebuję komplementów one mi dodają skrzydeł, przynajmniej na moment, chociaż może bez przesady nawet nie staram się zbytnio okazywać zadowolenia. Może nawet bardziej niż na pochwały wrażliwa jestem na uwagi krytyczne, one doprowadzają mnie do szału lub zupełnie przybijają i wtedy popadam w stan apatii i depresji. Ale pustka też jest do niczego. Kiedy nie ma nic to tez robi się smutno i jakoś tak bezsensownie. Ja potrzebuję komplementów i trochę uczucia inaczej znów czuję zastój. Trochę już tego zakosztowałam i teraz jeszcze dotkliwiej czuję tego brak, brak obecności, starania się, brak spojrzeń, brak dotyku, brak pocałunków i słów. Jest mi teraz smutno i nic nie mogę na to poradzić. Przecież się nie powieszę. najgorsze jest to, że człowiek jednak nie może sobie sam wystarczyć. Już mam trochę dość tego własnego towarzystwa. mama owszem jest moim przyjacielem, mogę jej prawie wszystko powiedzieć ale jednak to nie o to chodzi. Teraz zostało mi już tylko pisanie listów i czekanie na odpowiedzi. Ciekawe kiedy Ronan odpisze i czy jego list będzie teraz trochę inny może bardziej intymny? W końcu coś się zmieniło od czasu poprzednich korespondencji. No a Gniewek, po nim się zbyt dużo nie spodziewam, właściwie to chyba zbyt mało nas łączyło, w sumie to tylko te wspólne upadki. Mogliśmy się chociaż raz pocałować, no ale już trudno, zostaniemy na stopie koleżeńskiej, chociaż z jednym. Ale jestem naprawdę ciekawa co będzie z Michałem jak wróci. Czy będzie się starał w ogóle o cokolwiek, nawet rozmawiać, czy dalej będziemy tylko znajomymi z rożnych klas mówiącymi sobie tylko cześć w przelocie. Trudno powiedzieć, ale chciałabym go zaliczyć do swoich autentycznych przyjaciół. Bo to się w końcu tak często nie zdarza tak kogoś autentycznie polubić. No ale starym zwyczajem narzucać się nie mam zamiaru, będzie chciał to fajnie a jak nie to trudno, zapomnę go.
Saturday, February 12, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment