Saturday, February 12, 2011

92.04.25

Kolejny dzień totalnego nieróbstwa, przez cały dzień zdołałam zrobić dwa przykłady z matmy. Chodzę w jakimś półśnie i nie mogę opanować własnego lenistwa. Może to ta pogoda tak na mnie wpływa, nie wiem a może to wynik tych niedawnych wojaży. Nawet juz na te urodziny Oli nie chciało mi się iść. Po prostu mi się nie chciało i już. Pójdę za tydzień do Piotrka. Ciekawe czy mój list do Ronana już doszedł, wątpię w cztery dni to raczej niemożliwe. W poniedziałek mam klasówkę z matmy a nic nie umiem, najgorsza jest ta świadomość własnej bezsilności, ja po prostu wiem, że nie zdołam się nauczyć, nie potrafię sama zrobić żadnego z tych podyktowanych zadań, nie wiem co robić, może zrezygnować i pouczyć się z czegoś innego? Ale tego tez mi się nie chce. Oby tylko jakoś zdać olewam oceny. Dziś znów poczytałam sobie listy od Ronana, poukładałam papeterię to już jest chyba jakieś zboczenie. Nawet trudno powiedzieć czy jestem w nim zakochana. tęsknię nie tylko do niego ale do jego otoczenia, do tych skał nadmorskich Bretanii, do zamków, morza, do tego innego beztroskiego życia, które pewnie w gruncie rzeczy wcale takie beztroskie nie jest. Przecież dużo z tych ludzi jest normalnymi rolnikami, mają jakieś hodowle świń, królików, kur, wszystko czego nie znoszę. Ale rodzice Ronana nie pracują na roli, tato jest chyba mechanikiem a mama pielęgniarką. Tylko dziadkowie mają gospodarstwo, coś okropnego. No ale Ronan żyje sobie całkiem swobodnie, później planuje zostać nauczycielem W-f. No i dobrze, widocznie u nich da się z tego wyżyć. Jednak to chyba niemożliwe, żebym miała tam kiedyś wyjechać na stałe. Właściwie to czym mogłabym się zajmować, malowaniem obrazów? Umarłabym z głodu, chyba że miałabym duży talent i szczęście ale w to wątpię. Nie Francję mogę sobie założyć raczej na wakacje niż na zamieszkanie, musiałabym chyba rozkochać w sobie jakiegoś bogatego Francuza a to wcale nie jest takie proste i niekoniecznie przynosi szczęście. A Ronan to jednak bardziej przyjaciel sympatia ale nic poważnego, zwłaszcza że ma tam jakąś Francuzkę. Chociaż gdybym się bardziej postarała, odpowiednie ubranie, lepiej opanowany język i więcej zdecydowania to kto wie może i mogłabym mu całkiem zawrócić w głowie. Ale to na razie nie jest w moim stylu, zresztą odpowiada mi to co jest. Jak zwykle dość luźny i niezobowiązujący układ. Chociaż odrobinę mnie poruszył w końcu nie jestem jakąś zimną rybą i czuję czyjeś choćby i delikatne objawy zainteresowania. No i te jego usta, te pocałunki były takie przyjemne. Zawsze zaczynał tak delikatnie a kończył mocno i namiętnie, był po prostu uroczy. Chociaż Michał też to potrafił. On znów dodatkowo jest wysoki i można się zupełnie schować w jego ramionach co też jest fajne. W ogóle zepsuli mnie ci chłopcy, już całkiem nie mogę dojść do siebie po tym wszystkim. Chciałabym żeby Michał wrócił i chciał być moim przyjacielem, choćby tylko sporadycznym, żeby łaził ze mną na te wszystkie imprezy no i może udałoby się zdobyć jakoś tę żaglówkę. Ciekawe jak to będzie właściwie to mogę mu powiedzieć, że się stęskniłam. Możliwe, że nawet byłam trochę zbyt mało aktywna. Po tych Słubicach zachowywałam się jakby zupełnie nic nie było, jakbym nic nie pamiętała, trochę głupio. No ale on tez robił to samo, nie wiem zupełnie jak to dalej będzie.
Ale to śmieszne właśnie sobie uświadomiłam, że na tym stażu z tych 3 chłopców którzy tam zostali z każdym mam coś wspólnego. Michał P to pierwszy dość nieudany chłopak, Sebastian to odrzucony kandydat na chłopaka, który jednak dalej coś tam do mnie czuje, no i Michał to już zupełnie coś świeżego ale jeszcze trudnego do określenia. Oprócz tego jeszcze Ronan. No niezła jestem, chyba jednak nie jest ze mną najgorzej. A może w te wakacje Michał chciałby się wybrać na wakacje do Francji, moglibyśmy tam pojechać razem. Nie jednak to mało prawdopodobne, zwłaszcza, że on przecież już teraz tam siedzi nie to nie wyjdzie. Och żeby tylko zdać bo będzie koniec z wszystkimi wakacjami i wyjazdami gdziekolwiek.

No comments: