Saturday, February 12, 2011
92.04.27
Wywołałam nowe zdjęcia z Francji i znów mnie wzięło, nie mogę się skupić nad lekcjami, chyba trochę za bardzo przeżywam ale to jest silniejsze ode mnie. Już tak bardzo chciałabym dostać chociaż jakiś list. Ale to gdzieś dopiero za dwa tygodnie. Właściwie to ja tego Michała zauważyłam tak naprawdę dopiero po Słubicach. nawet specjalnie poczytałam swoje wspomnienia z pielgrzymki, tam nie ma ani śladu Michała, no gdzieś tam w jednym zdaniu wymieniłam go tylko. Ale skupiłam się raczej na opisie swojej ucieczki a później to pisałam już o Przemku, z którym przełaziłam całą noc w Częstochowie, a przecież Michał był obok. No ale wtedy to on się trzymał bliżej Justyny, ze mną to tak tylko raz jak zostaliśmy na chwilę sami w namiocie to porozmawialiśmy szczerze dochodząc do wniosku, że właściwie to nie wiemy jakim cudem znaleźliśmy się na tej pielgrzymce. To jakby nie nasza bajka. Później chodziliśmy jeszcze w czwórkę, z Anka bo Justyna miała w tym czasie jakieś humory i sam wróciła na camping a my sami jeszcze zostaliśmy w Częstochowie i tyle, raz trzymaliśmy się za ręce żeby się nie zgubić w tłumie, ale wtedy widziałam tylko Przemka, Michał jakby nie istniał, owszem lubiłam go od samego początku, trochę mnie śmieszył na tej pielgrzymce robił co mógł, żeby tylko nie iść. Najpierw brał dyżury i jeździł wozem zwiadowczym, potem skręcił nogę i jeździł karetką albo znów tym wozem. Później to już nie wiem bo uciekłyśmy z Baśką ale podobno skumał się z jakąś dziewczyną i razem łapali stopa. Już wtedy właściwie całkiem go lubiłam ale byliśmy jeszcze jakoś mało zżyci. Jak zdążyłam zauważyć to on mi dość często towarzyszy w podróżach. W Niemczech tez był nawet siedział za mną w autokarze. tez chwilę rozmawialiśmy, poskarżył się wtedy na dziewczynę, która się do niego przysiadła, że mu niewygodnie i jeszcze o jakiś mało istotnych rzeczach już nie pamiętam. raz byliśmy na tej samej imprezie ale co to była za impreza, czipsy siedzenie i gadanie, wyliśmy z nudów. Raz w autokarze dał mi batonika i jogurt ale raz też był niesympatyczny bo chciał się ze mną zamienić miejscami a to dlatego, że z tyłu ktoś się wyrzygał i trochę nieładnie pachniało.Nawet się z nim przesiadłam ale po pewnym czasie nie mogłam wytrzymać i wcale nie było to takie proste żeby go tam z powrotem przesadzić. On jest właśnie czasem taki niefajny. Głównie wtedy jak się zgrywa przed kolegami ale można go przywołać do porządku. No ale nigdy nie poświęciłam mu nawet jednej strony tego pamiętnika, bo w ogóle nie był dla mnie ważny. Dużo ludzi się lubi, rozmawia z nimi, ale żeby aż o tym pisać. No a teraz nadrabiam zaległości. Sprawia mi przyjemność przypominanie sobie wszystkich zdarzeń miejsc, w których się z nim widziałam czy rozmawiałam. Chociaż nie było tego za dużo. Tylko te 3 wspólne wyjazdy, chwilowe spotkania w szkole, raz w wakacje spotkałam go przypadkiem na mieście i trochę posiedzieliśmy i pogadaliśmy. I to właściwie koniec tej mojej dość szczątkowej znajomości z Michałem. W tych Słubicach nagle się tak obudził i zaczął mnie całować, nie wiem czy to tylko skutek alkoholu czy miał już wcześniej na to ochotę, chociaż myślę, że to było raczej spontaniczne. No i zobaczył mnie lekko podpita i rozochoconą, to może miał nadzieję na łatwą zdobycz. W końcu już prawie mnie rozbierał, pod pretekstem robienia masażu ale mu się nie udało, to jeszcze nie dla mnie. Mogę się przytulać, całować, robić wszystko ale w ubraniu. Ale jednak podobało mi się jeszcze w nim to, że był taki delikatny ale jednocześnie spontaniczny, nieśmiały ale próbujący. On też nie wiedział czego może ode mnie oczekiwać, kotłowaliśmy się tam jak dwa małe kociaczki, ale jak mu powiedziałam, żeby już spał a on mi na to, że nie może przy mnie spać, to ja go znów spytałam, czego on właściwie w takim razie chce to był skonsternowany i powiedział szczerze, że nie wie. W sumie to ta noc to i dla niego i dla mnie to była niespodzianka. Nikt tego nie przewidywał. W sumie to oboje jesteśmy jeszcze strasznie dziecinni i nie wiemy czego chcemy. Ja tylko wiem, ze jeszcze nie chcę sexu zupełnie nie odczuwam potrzeby no i jednak traktuję te sprawy dość poważnie i mam taką być może złudną nadzieję, że tym chłopcom tez nie tylko o to chodzi. Wątpię czy on kiedykolwiek robił coś takiego ale myślę, że Michał ma predyspozycje na dobrego kochanka, to fakt. Ciekawe jak to dalej z nami będzie, czy znów tylko kolega i koleżanka z równoległych klas, dużo zależy od niego no ale ode mnie w końcu też. Właściwie to nie mam co do niego zbyt dużo wątpliwości, jakby się teraz choć troszkę postarał być ze mną to nie dostałby kosza, tylko że on się chyba nie będzie zbytnio starał.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment