Sunday, February 13, 2011

92.05.01

Cóż za okropny sen! Śniło mi się właśnie, że pojechałam do Francji ale co się stało z Ronanem? No owszem był ale jaki okropny! Jak go spytałam o zdjęcia to powiedział, że muszę je od niego kupić i że tak w ogóle to jestem mu winna 10 franków. Oprócz tego wywołał ten sam film co robiłam we Francji i aż się popłakał bo mu się nagle wydało, że wcale nie jestem taka ładna. Faktycznie chyba na dwóch zdjęciach wyszłam beznadziejnie. No i jakoś tak się zdenerwowałam chciałam mu zabrać te zdjęcia, żeby już nie patrzył a on mi dawał ale jakieś inne zdjęcia a tych ze mną wcale nie mogłam znaleźć. To było okropne, to jego zachowanie i to,że musiałam tam szperać w jego szufladach szukając tych cholernych zdjęć.
Ale przecież nie ma się czym przejmować, przecież tam we Francji widać było wyraźnie, że mu na mnie zależało. Nie wiem naprawdę skąd się biorą takie bzdurne sny. Przecież on mi raz nawet buciki zawiązywał, w ogóle czasem traktował mnie jak księżniczkę, był uroczy.
jednak bardzo chciałabym pojechać do Francji w te wakacje. Tylko ci chłopcy w klasie są zupełnie do niczego, czy oni nie mogą tak po prostu wsiąść w samochód i pojechać? Co to za problem. W tym roku rodzice wynajmują Pluski to właściwie mogłabym tam też pojechać autokarem, to właściwie całkiem realne. Mama tylko trochę mnie przeraziła bo nagle zaświtało jej w głowie, że moglibyśmy razem pojechać na jakieś wczasy, wtedy mógłby dojechać do niej Staś, ten którego poznała w sanatorium, on się chyba w niej autentycznie zakochał ona chyba też trochę, ale nie mam nic przeciwko, bo mamie potrzeba trochę uczucia i radości a tato jasno wyraża co myśli na temat mamy. Oni właściwie nie są prawdziwym małżeństwem chyba tylko ten dom ich trzyma. No ale wracając do tego pomysłu to trochę mnie ta wizja przeraziła, no niby mama dodała, ze mogłabym tez zaprosić do siebie Gniewka ale nie wiem czy on w ogóle zechce. Jakby on był to czemu nie ale jestem pewna że w rzeczywistości byłabym sama i nudziłabym się tam pośród małżeństw z małymi dziećmi i innymi staruszkami. Wczasy to nie jest miejsce dla młodych ludzi. Tak samo przeraziła mnie druga wizja mamy, żebyśmy pomimo wynajmowania Plusek pojechały tam razem do przybudówki. Chyba bym oszalała, nie koniecznie muszę pojechać do tej Francji. Tylko żeby Ronan napisał i zapewnił mnie że chciałby żebym tam pojechała. Właściwie w najgorszym wypadku mogłabym wziąć namiot, to byłoby po prostu wspaniałe, chociaż wątpię czy Ronan pozwoliłby mi spać w namiocie.
Jednak rezygnuję dziś z nauki i idę się rozerwać do kina, to ponoć dobry film "Więcej czadu" coś o młodzieży.
Jestem wkurzona. Mam ochotę zabić, gryźć, kopać, pieprzę ten cały świat, ta szkoła to gówno! Bezsens, życie każdego młodego człowieka nie ma sensu. Wiecznie tylko to granie układnej dziewczynki, szkoła to największe gówno jakie zdołał wymyślić człowiek. W dupie mam to wszystko, olewam to całe życie, pieprzona dupa! Wszędzie jest to samo, wszędzie to niewolnictwo! Ja mam już 18 lat i co? I dalej gówno, dalej robię rzeczy które uważam za idiotyzm a najgorsze jest to, że nie mam innego wyjścia. Jakbym zaczęła pluć na to wszystko, wyzywać nauczycieli, olać lekcje, rozwalać wszystko to by mnie wywalili i co bym później robiła? Została sprzątaczką, żebraczką, prostytutką, no kim? Musze jakoś wytrzymać i przechodzić to cholerne liceum. Olewam to wszystko, mam w nosie wyniki w nauce i ludzi też, nie będę się o nic prosić a wakacje też mogę spędzić sama najwyżej wyjadę do Francji, a film był boski. Już się trochę uspokoiłam, zjadłam kolację i żyję dalej chociaż dalej mam też chęć rzucić to wszystko w diabły. Często mam takie stany, że już naprawdę nie wiem co z sobą zrobić. A tak na razie to nie mogę sobie znaleźć odpowiedniego chłopca. Jestem do dupy. Nie umiem rozmawiać, nic nie umiem. Nie potrafię podejść ani nic zacząć a nawet kontynuować. Chciałabym żeby wszystko działo się bez mojego udziału, ja mogłabym wtedy ewentualnie powiedzieć tak lub nie a to tak nie jest, o wszystko trzeba się starać samemu ale ja nie chcę się starać o chłopca. Zwłaszcza, że jeszcze chyba nie znam żadnego który by mi tak całkowicie odpowiadał. Chociaż podobno nie ma ludzi idealnych a mnie przecież podobał się już i Tomek i Gniewek i Marek i Ronan i Michał. Tak właściwie to oni zrobili też te pierwsze kroki, ja za nimi nie chodziłam ale teraz już nie wiem co robić. Właściwie żadnego z nich nie wzięłam tak zupełnie poważnie a właściwie to nie to, ja po prostu zrobiłam z nich tylko przyjaciół a może to trzeba stawiać sprawę jasno, albo podoba mi się chłopiec i wtedy powinnam traktować go jak chłopca a nie jak przyjaciela? Ja naprawdę nie wiem jak postępować z chłopcami. Jestem zbyt nieśmiała i już a czasem mam w nosie to co wszyscy sobie o mnie myślą, i upijam się i tańczę i mówię głupoty i przewracam się i jeśli tego zechcę ja i ktoś jeszcze to całuję się i mam to wszystko gdzieś. Za tydzień znów są urodziny i pójdę i upije się chociaż wątpię czy się będę całować bo nie ma z kim. No niby jest Marek i ewentualnie Wojtek ale Marek odpada a Wojtek właściwie wcale mi się nie podoba i od razu chciałby czegoś więcej a tego nigdy nie dostanie. Ale pójdę najwyżej sama będę tańczyć chociaż chyba aż tak źle nie będzie i będę się wygłupiać, śpiewać wyskakiwać przez okno wszystko czego tylko zapragnę. A tak właściwie to mam trochę ochotę "pogrążyć" Michała. Mógłby się trochę we mnie zadurzyć, drań jeden. Muszę się ładnie ubierać jak wróci ale nie wiem czy to wystarczy. To jest pewien problem jak się zdobywa chłopca? On czasem jest zbyt pewny siebie, nie moge zgrywać sie na zagubiona sierotkę bo tylko mnie pogłaszcze i pójdzie dalej. Ale i tak za bardzo nie wyobrażam sobie w jaki sposób mogłabym go zmusić żeby nie mógł beze mnie żyć. Chyba przede wszystkim nie mogę być taką nieśmiałą sierotą.

No comments: