Mam taką ochotę znów pojechać do tej Francji albo jakoś zbałamucić Michała i spędzić z nim chociaż część wakacji. Niech on już w końcu przyjedzie do tej Polski, bo autentycznie zaczynam tęsknić. Jak to jednak pocałunki i przytulanki zbliżają ludzi, mam tylko nadzieję, że on o tym pamięta. Będzie mi przykro jeśli po przyjeździe będzie zupełnie obojętny chociaż z nim to nic nie wiadomo. Wiem że nie powinnam się zbytnio angażować bo to raczej nie jest odpowiedni człowiek ale przecież gdzieś te moje uczucia muszę ulokować a on jest moją następną "ofiarą". Polubiłam go i już, przejedzie mi to może jak znów kogoś poznam albo po prostu z czasem, na razie czekam aż w końcu wróci.
Mam 12 nowych zdjęć z Francji, na jednym z nich widać Michała, który wyraźnie patrzy w moim kierunku, śmieszna jestem, że w ogóle zwracam uwagę na takie szczegóły. Poza tym doszły pierwsze wieści z Francji, że oni już raczej chcą wracać do Polski bo już średnio się czują, i że Francuzi trzymają się już osobno i się nimi zbytnio nie przejmują. A niby czemu mieliby się przejmować. Ale dziwię im się ze chcą już wracać ja bym tam chciała zostać aż do wakacji. Chociaż to też jest coś, Michał nie zakochał się raczej w tej jednej Francuzce skoro woli już wracać, to znaczy, że nie miałam się czym przejmować. Ale on pewnie w ogóle jeszcze nic nie czuje, ani do niej ani do mnie, ale że chce już wracać to ma u mnie plusa. Za to Ronan minusuje bo mógł już napisać, do Miniki już dawno napisała jej Francuzka.
Znów chyba pół godziny gapiłam się na zdjęcia, nie potrafię się opanować. W domu robię się sentymentalna, rozpływam się nad każdym słowem, gestem akurat interesującego mnie chłopca a w życiu w ogóle nie okazuję swoich uczuć, zresztą to zależy od ludzi, humoru i pogody. Ale we Francji często byłam trochę obca i w sumie mało przejmowałam się Ronanem, jedynie podczas tych dwóch imprez pod wpływem alkoholu ale tak na co dzień wcale do niego tak nie lgnęłam no ale on przecież miał swoją dziewczynę a Francuzi też trzymali się oddzielnie. Pożegnanie też było jakieś mało spontaniczne, owszem było nam smutno, chociaż w sumie dość drętwo to wyszło. Mieliśmy początkowo zostać w takiej sali i tańczyć ale to jakoś nie wyszło, Francuzi zaczęli się rozchodzić do baru to i my tam poszliśmy, Roanan w ogóle jakiś czas nie mogłam znaleźć, dopiero przy barze mnie zaczepił a później wcale się nami nie przejmowali, sami sobie grali w bilard a Ronan w piłkarzyki a myśmy siedzieli bez sensu. Przy jednym stole tylko część naszych chłopców grała w bilard w tym Michał i to z Francuzkami. Wtedy było mi trochę smutno. Wszyscy się zajęli sobą, no niby mogłam podejść do niego i zagrać razem z nim ale nie chciałam się narzucać. W sumie ten pożegnalny wieczór był drętwy. Pożegnanie przy autokarze też w sumie lepiej wyszło z Michałem bo on mnie objął i spytał co on tu będzie robił kiedy ja wyjeżdżam no ale on się tak ściskał z wieloma ludźmi chociaż to raczej z kumplami. No a Ronan też wyszedł za mną z tego baru i daliśmy sobie 4 buziaki w policzki a później on już tylko stał i gadał ze swoim kumplem a ja tak tam stałam i nie wiedziałam za bardzo co mam ze sobą zrobić. Ale to nie było to, jednak wcale się do siebie zbytnio nie zbliżyliśmy. Już sama nie wiem czy jest sens jechać tam w tym roku wszystko zależy co napisze w liście. Ale jest wredny że jeszcze nie pisze zawiodłam się trochę, ale czego można wymagać od chłopca który ma już dziewczynę. Dlatego w ogóle mogłam go olać na tej imprezie i całować się z Michałem a ja miałam jakieś skrupuły, głupia jestem. On tego i tak nie docenił a Michał pewnie się trochę zawiódł.
Monday, February 14, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment