Tuesday, February 15, 2011

92.05.21

Spotkałam dziś Kubę z IIId, kolegę Michała. Pogadaliśmy sobie trochę jeszcze o Francji. On serdecznie współczuł Michałowi, że musi tam siedzieć tyle czasu, a już nie ma forsy na piwo. Dowiedziałam się, że on należy do tych ludzi, dla których jeśli nie wypijesz to nie żyjesz. Właściwie to on chyba trochę przesadza. Michał owszem pije ale potrafi też być całkiem normalny, pije bo lubi, zresztą ja tez to lubię, no i dlatego żeby być razem ze swoimi kumplami. trochę żałuję, że on został ale i tak wcale nie wiem jakby się tutaj zachowywał. Co by było gdyby.
Mam ochotę posłuchać sobie Soyki "Nie udałoby się nam nic bez miłości" i mogę to sobie sama śpiewać bo nie mam jego płyty. Do kitu jest takie życie bez miłości, ja już nie mogę tego wytrzymać. Żebym chociaż miała przyjaciół, a tu guzik, chłopcy trzymają się razem, nie lubią w ogóle przebywać z dziewczynami nie wiem zupełnie czemu, wstydzą się czy co? Denerwuje mnie to wszystko. Oni tylko na imprezach potrafią być czasem fajni ale w sumie to stworzyli sobie swój męski obóz i wcale nie chcą tam wszystkich przyjąć. Nie to nie ale i tak uważam, że są łyse małpy i tyle.

No comments: