Tuesday, February 15, 2011

92.05.25

Brakowało mi w tym tygodniu jakiejś imprezy ale chociaż wywołałam sobie zdjęcia z poprzedniej i przynajmniej mogłam sobie popatrzeć, no i napisałam w końcu list do Ronana. Przeczytałam też "Lesia" Chmielewskiej Przez dwa dni tak ryłam ze śmiechu, że chyba sąsiedzi z sąsiednich domów słyszeli. Pod koniec tygodnia mają przyjechać ci z Francji, w głębi serca mam jeszcze nikła nadzieję, że i Michał przyjedzie ale to raczej niemożliwe. Mam już wreszcie płytę Soyki i mogę sobie słuchać do woli. On jest jednak dobry nie wiem czemu jakoś wcześniej go nie zauważałam. Może to też trochę przez Michała? Bo nawet kiedyś jak Tomek zadzwonił i puścił mi fragment tej płyty jakoś jeszcze żywiej się Soyką nie zainteresowałam. Ale podczas podróży Michał miał jego kasetę a weszliśmy w układ, bo on miał dobrego walkmana a ja dobre słuchawki to słuchaliśmy na zmianę no i wtedy jakoś zasłuchałam się w Soykę. A jeszcze w zestawieniu z moim romantycznym nastawieniem, obrazami za oknem, pięknymi okolicznościami przyrody, no i z Michałem, to wreszcie podziałało no i bardzo polubiłam Soykę.

No comments: