Saturday, February 19, 2011

92.05.30

Jestem pod wrażeniem "Sagi o ludziach lodu" to po prostu coś pięknego, nie wiem jak wytrzymam aż cały miesiąc do ukazania się następnego tomu. Często mam wrażenie, że ja też jestem jedną z tych kobiet, które nie potrafią się obejść bez prawdziwego mężczyzny, Jeszcze parę lat i może poznam kogoś takiego, kto wypełni moje życie. Ale to musi być ktoś szalenie namiętny, delikatny, czuły ale jednocześnie trochę nieobliczalny. Będzie musiał mnie kochać i pożądać tak jak ja jego. I bardzo ważne żeby był dobrym kochankiem, żeby kochał to co robi, i broń Boże żeby nie był obłudny. Najlepiej żeby był to ten jedyny na zawsze, ale czy to się da przewidzieć?
Znów jestem jakaś wybita z równowagi i rzeczywistości już bliższy jest mi świat książek i filmów niż ten prawdziwy. Nie wiem czemu ale po tej sadze o ludziach lodu rośnie we mnie jakiś dziwny zlepek przeżyć, które nawet trudno określić. Takie nie wiadomo co, nie czuję też wcale jakiejś żądzy czy czegoś w tym rodzaju ale jednocześnie nie wiem co mnie napadło, że wyszukałam w jednej z książek fragment opisu współżycia dwojga ludzi, to jest wręcz opis techniczny, ale są to przeżycia tych ludzi, i jest to tak opisane że to co powinno być na pozór zupełnie obrzydliwe czy odpychające wydaje się być czymś bardzo przyjemnym i pięknym. Follet jest jednak niezły. Do głowy by mi nie przyszło, że mężczyzna może to robić językiem i to w taki sposób ale jakoś wcale mnie to nie zgorszyło, wszystko zależy od podejścia i opisu. Jestem ciekawa co ja w przyszłości będę wyprawiać z moim ukochanym. Jedno co zauważyłam to fakt, że całkowicie przełamałam ten jakiś dziwny lęk przed sexem, co innego, że nadal nie mam zamiaru być łatwa i w ogóle nie widzę nawet kandydata który byłby godny zostać tym pierwszym ale wiem, że jak już znajdę tego właściwego to raczej nie będę już mieć większych hamulców. Coś czuję, że będę raczej namiętną kobietą muszę tylko jeszcze trochę dojrzeć i poważnie się zakochać.

No comments: