Friday, April 8, 2011
92.06.10
No ładnie będę miała prawie same tróje, już nawet z polaka spadłam, no ale to wyłącznie moja wina, przecież praktycznie nic nie robiłam, no to mam za swoje. EE tam przecież miałam się nie przejmować ocenami, no więc co? Nic jest jak jest, zdam wszystko jest w porządku a wybitna na pewno nie jestem. Najważniejsze , że wcale się nie przemęczałam w tym roku, przeszłam zupełnie swobodnie bez większego wysiłku no a o to przecież chodzi. Ciężkie jest to życie właściwie to trochę mi głupio, że aż tak spadłam z polaka bo ludzie jakoś inaczej na mnie patrzyli jak byłam tą 3 osobą z dobrą oceną a teraz i tu klapa. No ale co mnie to wszystko obchodzi, niech sobie inni mają dobre oceny i tak nie jestem wcale najgorsza a przecież wcale nie zależy mi na opinii innych ludzi, Marasa też mam już w nosie, teraz na dodatek ściął włosy i już nie wygląda tak ładnie no i to też taki chodzący geniusz, sama inteligencja, wszystko mu dobrze idzie i to bez większego wysiłku. Chociaż on niby wcale tak nie uważa, wręcz stara się z siebie robić takiego debilka np jeśli chodzi o polski ale teraz chyba się tam też podciągnął, tylko ja wciąż spadam. Ale co mi tam, może jest w tym trochę prawdy, że ludziom w pewnym wieku trochę odbija, czy jak to się mówi mają pstro w głowie, no i może ja właśnie jestem na tym etapie. W każdym razie dalej olewam cały świat, mam wszystko w nosie i żyję sobie beztrosko i beznamiętnie. Trochę mi smutno, że to życie jest w sumie guzik warte ale ja nie wiem co mam ze sobą zrobić, żeby było inaczej. To że nie przejmują się szkołą czy ludźmi to daje jakiś komfort psychiczny jeżeli na niczym mi nie zależy to też nic nie może mnie zranić ani załamać, ale znów i tak to całe życie i jego pustka trochę mnie podłamuje. Przecież się nie przejmuję ale jednocześnie czuję się beznadziejnie, nie mam żadnych wartości, ideałów, właściwie to nic nie mam. Boże czemu to wszystko jest takie cholernie smutne? Dlaczego ja nie mam prawdziwego przyjaciela, czemu nie znam smaku miłości, dlaczego świat zdaje się przechodzić obok mnie? Już mam wszystkiego dość odechciewa mi się czegokolwiek. Muszę chociaż wyjechać do tej Francji, może tam jakoś ochłonę z tej beznadziei. Już mi trochę lepiej. Puściłam sobie Sinead O'Connor i jest już fajnie. W końcu wszystko przede mną najważniejsze że już blisko do wakacji, czyż to nie piękne? Może poznam jakiś fajnych ludzi kto wie, może ktoś odmieni moje życie? Coś już zwątpiłam w tego Michała, tak właściwie to on wcale nie wykazywał większej inwencji w moim kierunku. Tylko raz w Słubicach no i to też tak przelotnie ale to za mało żeby brać to na poważnie. To musi być jednak bardziej spontaniczne, to musi być widać, to nie mogą być tylko takie domysły lubi czy nie lubi, a z Michałem tak właśnie jest, nie podoba mi się to i właściwie to nie mam co o nim myśleć to bez sensu. Wkurza mnie brak listów. Jak się wkurzę jeszcze mocniej to napiszę jeszcze do Gniewka chociaż on wcale nie odpowiada ale ja też piszę w taki sbosób żeby zostawić mu wolny wybór, że wcale nie musi do mnie pisać jeśli go to tak wycieńcza. Ale przecież lubiliśmy się to czemu nie? Muszę coś sobie wymyślać bo już popadam w depresję. Chociaż nie mam przyjaciela ani chłopca to muszę przynajmniej stworzyć sobie jakieś iluzje, coś co chociaż w jakimś stopniu zastąpi te realne braki. No i Ronana też mógłby już odpisać to teraz wszystko zależy od niego czy pojadę do Francji czy nie no i kiedy. Już tak się nie mogę doczekać wakacji, przez pierwsze dwa tygodnie to chyba przeczytam wszystkie książki których nie zdążyłam przeczytać wcześniej a zebrało się już tego sporo. Oprócz tego będę mogła trochę potworzyć, może narysuję coś ładnego, kto wie? Jeśli będzie ładna pogoda to będę też godzinami siedziała w wodzie. No a po czymś takim wskazany będzie jakiś wyjazd w celu oderwania się od własnego światka i poczucia odrobiny prawdziwego życia. Chciałabym poznać kogoś fajnego w te wakacje albo chociaż spędzić je z kimś kogo znam, już nie zupełnie sama jak to zwykle bywa, chociaż już coraz mniej wierzę w Michała, no jakoś tak zwątpiłam i już. Naprawdę nie wiem jak to się wszystko ułoży, tak w sumie to ja naprawdę żyję zupełnie sama praktycznie nie prowadzę żadnego życia towarzyskiego, nie lubię dyskotek, bo ani nie odpowiada mi tam muzyka ani ten tłum a na dodatek sama czy nawet z dziewczyną nigdy bym tam nie poszła, coś takiego mnie nie bawi. Właściwie kawiarnie też mnie tak bardzo nie bawią musiałabym chodzić tam z jakąś zgraną paczką a tak to też bez sensu, jedyne co zostaje to kino, gdzie ostatnio też już chodzę sama i nawet mi to odpowiada. Chciałabym chodzić też na jakieś koncerty rockowe ale coś ostatnio nic nie ma no i często samej odechciewa mi się chodzić gdziekolwiek. Tak jestem cholernie sama jest to coś beznadziejnego i nie umiem zmienić tej sytuacji.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment