Saturday, April 9, 2011
92.06.22
Coś mi się humor popsuł, dziś w szkole była już Justyna i powiedziała, że szkoda, że Ronan pracuje i mój wyjazd jest odwołany. Czyli mój list jeszcze do niego nie doszedł, smutno mi, już straciłam nadzieję, że w ogóle tam pojadę. Na dodatek wcale nie spotkałam się z Michałem. Widziałam go tylko przez moment z daleka a później to już prawie cała nasza klasa zwiała. A jeszcze wczoraj wieczorem o nim myślałam, że mógłby pójść ze mną do Maćka a tu guzik. Właśnie przez to zrobiło mi się jakoś tak źle i głupio. Wątpię czy dziś będę się dobrze bawić, ponoć chłopcy mają dziś nie pić. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić trzeźwego Marasa, to będzie wręcz idiotyczne. Przyszła listonoszka może będzie jakiś list do mnie. Przyszedł ale od Artura coś te jego listy niezbyt mnie zajmują, w końcu to tylko brat i jeszcze wiecznie ma same problemy, budowa, moja nauka, cos już mnie to nudzi. No a do mnie nic, zero. Z tego wszystkiego odechciewa mi się już nawet tej imprezy i już nic nie zdoła mnie pocieszyć.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment