Saturday, April 9, 2011

92.06.26

Ponoć przedwczoraj było bardzo fajnie wieczorem no ale ja byłam spuchnięta więc nie ma sprawy. Zresztą ta chwila z Michałem była sto razy przyjemniejsza od godzin nawet przy bilardzie. nie żałuje nawet tego tarzania się w pokrzywach z dość opłakanym skutkiem. Do dziś jeszcze trochę zostało na mnie tej opuchlizny. Co ja właściwie widzę w tym Michale przecież jeszcze rok temu uważałam, że mogę jedynie zwrócić jakąkolwiek uwagę na chłopca, który będzie we mnie zakochany, który będzie się o mnie starał, opiekował i w ogóle będzie moim przyjacielem a tu taki Michał, z którym spotykam się najwyżej raz na miesiąc, który też pije, i któremu może trochę się podobam ale który na pewno nic do mnie nie czuje i zbytnio się mną nie przejmuje. To już nawet Tomek na początku przecież codziennie dzwonił, i przez moment byliśmy przyjaciółmi i on w ogóle nie próbował mnie zdobyć nawet się nie całowaliśmy, chociaż wiem, że on też tego chciał i przecież wcale nie był nieśmiały, bo juz miał pełno dziewczyn, ale do mnie podchodził inaczej. Tyle, że się to wszystko urwało, rozeszło i już, może jeszcze kiedyś znów go gdzieś przypadkiem spotkam i tyle. No a Michał, przecież naprawdę wcześniej go prawie nie znałam parę razy rozmawialiśmy i tyle a w Słubicach on też po prostu myślał, że skoro się upiłam to może uda mu się kochać z ładną dziewczyną. Już nawet nie wiem jak to nazwać, czy to jest namiętność? No przecież w środę było to samo, chwilkę zdołaliśmy posiedzieć z wszystkimi a poźniej poszliśmy do parku i on sprawiał wrażenie naprawdę trochę podnieconego. Uwielbiam się z nim calować, uwielbiam jak on mnie całuje, jakby chciał mógłby to robić wszędzie, ale gdzieś za dwa lata, jak jeszcze byłby moim chłopcem, inaczej to może to robić tylko w określonych miejscach. On zawsze chce mi robić masaż pleców, w ogóle z nim wszystko robi się nagle takie żywiołowe, chociaż delikatne ale i gwałtowne, i nie pozostaje mi nic innego jak tylko próbować wyrywać się z tych uścisków chociaż tak je lubię. No ale on poza tym zupełnie na mnie kicha, ani nie dzwoni, ani się nie stara tyle, że na powitanie dajemy sobie buzi w policzek no i umówiliśmy się w tej fosie gdzie też musiałam pójść sama a teraz tylko tyle, że zaprosił mnie na imprezę do siebie. No ale przecież on nie jest moim chłopcem więc nie ma o czym mówić. Oboje jesteśmy zupełnie niezależni a zresztą przecież nawet śmieszyły mnie te niektóre gesty ze strony Michała P, te noszenie teczki, czy unoszenie krzesła, zwłaszcza jeśli poza tymi gestami w sumie mało go obchodziłam. tak samo bardzo mnie rozśmieszyła taka sama próba Piotrka kiedy razem pożyczaliśmy kompakty i on odprowadzał mnie na francuski i kiedy też wziął ode mnie reklamówkę, jakby w ten sposób miał mi dać do zrozumienia, że mu na mnie zależy. No i miałam teraz coś zupełnie innego. Już bez takich w sumie żałosnych podejść Michał po prostu porwał mnie do siebie do pokoju i całował i najgorsze, że bardzo mi się to spodobało. On mnie po prostu potraktował jak ładną dziewczynę no i dobrze. Było mi to już potrzebne, trochę namiętności, inaczej można by tu już całkiem zgnić. Tylko, że do niego nie mogę podejść zbyt poważnie, chociaż nie leży w mojej naturze tylko tak zabawiać się z chłopcem, ale wydaje mi się, że jemu przynajmniej na razie tylko na tym zależy. On się nie chce wiązać i ja go do tego wcale nie zmuszam, ale będzie mi przyjemnie jeśli będzie mnie gdzieś zapraszał i ja jego też, bo nie lubię bawic się sama, a z nim jest po prostu wspaniale. Wreszcie czuję się odrobinę doceniana pod względem urody. To okropne jak ja teraz często o nim myślę, on chyba wcale nie jest tego wart. Ja mam jednak kochliwą naturę, ciekawe a może ja się w nim autentycznie zabujam? jakoś wcześniej do wszystkich tych chłopców na których zwracałam uwagę podchodziłam bardziej jak do przyjaciół w ogóle nie myślałam o pocałunkach z nimi, pewnie głownie dlatego, że się z nimi nie całowałam, oprócz Michała P, ale w nim w sumie wcale nie byłam zakochana, on po prostu był moim chłopcem i nic poza tym. No ale z tym to zupełnie co innego, chciałabym żeby on był blisko mnie, żeby ze mną pływał tam gdzie teraz pływam sama, żeby mnie dotykał i całował, ale z drugiej strony chciałabym, żeby zdawał sobie sprawę, że nie może się ze mną tak po prostu przespać, ja tak nie potrafię. Chociaż przecież pociąga mnie namiętność i spontaniczność ale jednak nie mogę się tak oddać i już. A on nie dzwoni, jemu jednak w ogóle na mnie nie zależy.

No comments: