Saturday, April 9, 2011
92.06.28
Czemu ten Michał nie dzwoni. Już zaczynam czuć, że marnuję wakacje. Mam ochotę się z nim spotkać. Popadam znów w romantyczne nastroje, to pod wpływem Soyki. Oh ten Michał co on mi takiego zrobił, że teraz ciągle o nim myślę. Przecież on naprawdę nigdy nie będzie moim chłopcem. Coś nawet tak za bardzo nie wierzę w tę jego niechęć do Justyny. On ma z nią zbyt dużo do czynienia. Ci przyjaźniący się rodzice, te wspólne wyjazdy, nawet teraz w sierpniu też razem jadą do tej amerykańskiej szkoły. On niby twierdził, że będą w innych szkołach ale kto to wie, no i nawet mają to samo studiować. Także niby się nie lubią, bo nawet Justyna zawsze źle o nim mówi a jeszcze gorzej o jego towarzystwie, jednak całkiem możliwe, że kiedyś im przejdzie. No jakoś nie mogę uwierzyć żebym mogła mieć coś wspólnego z Michałem w przyszłości. Dlatego po prostu nie powinnam o nim myśleć ani tym bardziej się w nim zakochiwać. To może być tylko chwilowa zabawa nic więcej, która pewnie skończy się z chwilą kiedy wyjadę na camping. Szkoda, że to się musi tak skończyć. Znów przypomniało mi się nasze ostatnie spotkanie ale z niego jest łobuziak. Miałam na sobie dżinsy z rozregulowanym rozporkiem no i on mi chciał tam wpuścić mrówkę, żeby mieć pretekst do włożenia ręki tam gdzie nie powinien. On już żeby mnie uwieźć stosuje literackie chwyty z "Pana Tadeusza". Dopiero teraz sobie skojarzyłam te mrówki, las, dwoje ludzi. Jak zwykle się obraził kiedy mu zabroniłam łapać tą mrówkę. No i co ja widzę w tym łobuzie? Może to, że przy nim robię się wesoła. Ta zabawa w kotka i myszkę pozytywnie na mnie wpływa. Życie robi się trochę ciekawsze.Tylko, że kotkowi nie chce się już na mnie polować a myszka lubi trochę ryzyka. Jeśli on do wtorku nie zadzwoni to w końcu ja to będę musiała zrobić choćby po to żeby spytać czy pojedzie na imprezę do Aśki czy nie. No i jeszcze, żeby mu przekazać, że pojadę na ten camping i nie będę na jego imprezie. I pomyśleć, że rok temu w ogóle nie zwróciłam na niego uwagi, znaczy zwróciłam, tyle , że nigdy nie wyobrażałam sobie jego w takiej roli. Ale rok temu to ja sama byłam jeszcze zupełnie inna i o chłopcach myślałam raczej dość abstrakcyjnie. W Częstochowie przyjemność sprawiało mi to nocne czekanie na papieża z Przemkiem, a przecież to była tylko jego obecność, rozmowa, ale wtedy tylko tego chciałam. Dalszy kontakt też miał taki zostać, potrzebowałam tylko tego, żeby mieć z kim porozmawiać czy się spotkać. Po prostu podchodziłam jak do przyjaciela. W sumie z Gniewkiem było tak samo, chociaż w pewnym momencie pomyślałam, że mogłabym się z nim pocałować. Ale jednak tak bardzo mi na tym nie zależało. Na tej pielgrzymce pamiętam jak raz Michał poprosił mnie, żebym dotknęła jego włosów bo akurat je umył i chciał się pochwalić jakie są przyjemne w dotyku a ja nawet się przed tym wzbraniałam, bo nie widziałam przyjemności ani celu dotykania czyichś włosów, no a teraz uwielbiam trzymać jego włosy i w ogóle dotykać jego głowy. Jak ja się zmieniłam albo to on mnie zmienił.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment