To straszne dlaczego ja się tak przejmuję tym Michałem po co te nerwy. Zadzwoniłam do niego nawet 2 razy i myślałam, że mi żołądek podskoczy do gardła, chociaż odebrała jego mama. Ale jak już miałam jej przekazać, żeby do mnie przedzwonił to aż się zaczęłam jąkać, przecież ja jestem po prostu śmieszna. I powiem mu, że nie pojadę do niego, skoro on tak wyraźnie mnie olewa, to w ogóle nie ma sprawy. Jak on się jeszcze gdzieś szlaja to ja mam go w nosie. Myślałam, że on się uczy a on tylko gdzieś lata, już nigdy więcej do niego nie zadzwonię. Postaram się go zapomnieć bo to nie ma sensu. Ale byłam zdenerwowana, aż mi głupio przed jego mamą. Jestem głupią kretynką, że się tak przejmuję byle czym i byle kim. Zresztą jestem pewna, że on i tak nie pojedzie, ale spytam go czy nie pożyczyłby swojego namiotu, bo on ma większy a już dzwoniły dziewczyny i pytały czy znajdę dla nich miejsce . W moim to naprawdę się zbyt dużo osób nie pomieści ale w jego to owszem. No i nie będzie mi tak głupio, że tak zależy mi tylko na jego obecności. Już teraz mu powiem, że nie mam ochoty czekać aż 2 tygodnie na tę jego zakichaną imprezę zwłaszcza, że mu wyraźnie na mnie nie zależy. W ogóle to on mnie już zdenerwował, głupi szczeniak, co ja w nim widzę? Chyba szybko przestanę go lubić, pewnie, że on chciał tylko mnie zdobyć nic więcej. To najzwyklejszy drań bez uczuć. Ani razu nie chciało mu się do mnie zadzwonić, głupie bydle! Dziś pewnie też nie zadzwoni bo wróci pijany do domu przed jedenastą to już będzie za późno. A olewam to, najwyżej już w ogóle się z nim nie spotkam tylko pojadę na ten camping i może tam poznam jakiś fajnych ludzi a zresztą nawet z naszymi chłopcami nie jest znów tak źle a na miłość mam jeszcze czas. W przyszłym roku może wreszcie poznam kogoś odpowiedniego bo w sumie rok przed maturą to powinnam trochę pomyśleć o nauce. Chociaż przez ten ostatni rok powinnam się przełamać i zacząć uczyć. Na pewno przeżyję jakoś do następnego roku. Przecież to tylko rok. Jako studentka na pewno będę już miała tego swojego odpowiedniego chłopca, który umili mi życie. Jeszcze poznam smak szczęścia. Jeszcze tylko trochę cierpliwości. W przyszłe wakacje pojadę sobie do tej Francji i będzie fajnie. A na studiach znajdę tuzin takich Michałów. Ładniejszych, mądrzejszych, zakochanych i starszych. On jest dla mnie za młody. W ogóle jak ja mogłam przywiązywać do niego taka wagę, on na to wcale nie zasługuje. Musze się tylko wyrwać z tego Olsztyna i już poczuję trochę, że są wakacje, bo faktycznie kisnę już w tym domu. Jeszcze dziesiątki razy się zakocham, życie przede mną. Pocieszam się, że Sol z "Ludzi Lodu" aż do 20 roku życia pomagała ojcu, dopiero wtedy pojechała w świat szukać przygód. ja też jakoś przetrzymam to dorastanie.
No i zadzwonił, oczywiście nie może jechać bo wyjeżdża razem z tatą i wróci dopiero w niedzielę a o namiot spyta tatę i jutro do mnie zadzwoni. Zaczęłam tez mówić o tym campingu, że chcę już jechać wcześniej z Jarkiem i nie wiem co robić. On niby stwierdził, że zależy mu na tym żebym tam była ale był jakiś taki szybki i rzeczowy, że chyba naprawdę dam sobie spokój. Chociaż on powiedział, ze dojedzie na ten camping tyle, że później po imprezie i mówił, że musi jeszcze zadzwonić do Bartka. To mnie już zupełnie powaliło to ja nie wiem nawet jak tam trafić ani w ogóle czy mogę jechać a Michał zna nawet numer telefonu do niego i jest z nim w kontakcie. Ja chyba oszaleję. Nie wiem czemu ale chce mi się płakać. Może jednak lepiej byłoby zostać i z nim pojechać na ten camping? Ale znów co będę robić przez te dwa tygodnie? Zgłupieje tu do reszty. czy warto tu siedzieć dla jednej imprezy? Przecież jeśli pojadę wcześniej to Michał tez tam w końcu dojedzie a i tak jeśli będę chciała dalej z nim utrzymywać jakiś kontakt to się spotkamy. No ale wtedy może będzie już gorzej i on będzie się trzymał z daleka. A po takiej imprezie moglibyśmy się do siebie zbliżyć. Ja naprawdę nie wiem co robić. Nawet obozu żeglarskiego nie udało mi się załatwić. jestem po prostu sierota, która nie potrafi o siebie zadbać. A jeśli i on by jechał i to jeszcze z innymi ludźmi to mogłoby być bardzo fajnie. W końcu tez nie mogę tam aż tak długo siedzieć u tego Bartka przeciez mnie nawet osobiście nie zapraszał ani nie jesteśmy przyjaciółmi a dwa tygodnie powinny mi wystarczyć. Chyba faktycznie tak zrobię. W końcu to tylko tydzień dłużej będę siedzieć w domu a w sumie to mogłabym w międzyczasie wybrać się też do Warszawy. Nawet do wujka jeśli tylko będzie. Tato w końcu powinien dać mi jakieś pieniądze przecież na Francję poszłoby co najmniej 4 miliony a on teraz zaczął się bawić w skąpca i żałuje mi nawet na miętowe pastylki, zupełnie zgłupiał. A to jest całkiem dobry pomysł. To chyba autentycznie wypali już rozmawiałam z tatą, da mi pieniądze. Fajnie żeby jeszcze tylko Michał jutro zadzwonił w sprawie namiotu to mu powiem, ze jednak będę na tej imprezie. Musze się tylko upewnić, ze on naprawdę pojedzie na ten camping, byłoby bosko. Pomimo, że on jest wredny bo nie zadzwonił no ale jednak uczył się bo jak go spytałam o zaliczenia to mówił coś że fize, matmę i chemię ma już z głowy a historię ma zdawać w przyszłym tygodniu. Także autentycznie był zajęty. Może i lepiej, że jutro nie pojedzie bo tam chyba będzie nudno także sama jakoś przeżyję tą osiemnastkę przynajmniej poznam nowe jezioro, jakoś to będzie, znów nabieram optymizmu.
Saturday, April 9, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment