Już mam dość tego domu. Tak bardzo chciałabym już pojechać na ten camping. Ja już tu nie wytrzymam. Do mamy chociaż przyszli znajomi a ja jestem zupełnie sama. Dobrze, że chociaż we wtorek jadę do tej Warszawy. Może Gniewek jednak będzie? Małe szanse ale może? No a później jeszcze ta impreza u Michała i albo wyjadę z nim na ten camping albo bez niego ale pojadę na pewno.
Stanowczo zbyt mało się dzieje w tym moim życiu. Zero jakiś wrażeń, przygód, namiętności, już nie czuję, że żyję. szkoda, że chociaż duchów nie ma w tym naszym domu. Wszystko jest przeraźliwie normalne i spokojne. Dobrze, że chociaż od czasu do czasu pojawia się taki Michał, trochę mnie wycałuje i później mam chociaż co wspominać. Tyle, że tego jest zbyt mało, tego już nawet do wspomnień nie wystarcza. To były przecież tylko dwie małe chwile. Jednak Michał jest bezkonkurencyjny, to straszne, że zaczynam już oceniać chłopców pod względem pocałunków, no ale tak się składa, że ten aspekt wzajemnych kontaktów jest dla mnie bardzo ważny. Tak w ogóle to kiedy szłam na ta poezję śpiewaną to spotkałam Sebastiana z jakąś dziewczyną, cieszę się, że sobie kogoś znalazł, w sumie źle mu nie życzę, on mi po prostu nie odpowiadał i drażniło mnie to, że miał jakieś nadzieje a teraz jest spokój. Z nim w ogóle nie mogłabym się całować a nawet do niego przytulić po prostu on był dla mnie jakiś odpychający nic na to nie mogłam poradzić. Za to Michał wręcz przeciwnie, do niego wręcz nie mogę się nie przytulać i uwielbiam jego bliskość, szkoda tylko, że jest to takie sporadyczne. Naprawdę moglibyśmy razem pojechać na ten camping. On już pewnie nie zadzwoni przed moim wyjazdem do Warszawy i skontaktuję się z nim dopiero po powrocie. Może on myśli, że ja już tam pojechałam? Może się też obraził, że tak chciałam zrobić? Swoją drogą to on się zbyt często obraża. No trudno jakoś wytrzymam do tej jego imprezy.
Sunday, April 10, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment