Sunday, April 10, 2011
92.07.10
Było po prostu cudownie, zaraz po przyjeździe do Warszawy zadzwoniłam do Gniewka i spędziliśmy razem 4 dni zwiedzając Warszawę wzdłuż i wszerz. On był uroczy, teraz Michał przy nim przybladł, zwłaszcza po ostatnim telefonie, był jakiś taki mało przyjemny, spytałam co z tą imprezą to też tylko krótko stwierdził, że jest i tylko muszę się skontaktować z Anka jak dojechać bo on jednak nie będzie mógł po mnie wyjechać. Czyli on w ogóle zaprosił też inne dziewczyny od nas i to będzie tylko taka zwykła impreza, może nawet z rodzicami, coś okropnego zupełnie mi się odechciało. Np i powiedział, że chyba jednak nikt nie jedzie na ten camping to już w ogóle mnie pogrzebał. Jutro jeszcze zadzwonię do Jarka może on coś wie na ten temat, tak właśnie wychodzą wspólne wyjazdy z klasą, zawsze klapa, a już zaprosiłam Gniewka żeby się tam ze mną wybrał a tu nici. Ale on był teraz przesympatyczny, zaraz jak zadzwoniłam to stwierdził, że koniecznie musimy się spotkać no i po godzinie był juz u mnie. Pierwszego dnia pojechaliśmy do Łazienek a później doszliśmy do centrum a wieczorem zaprosił mnie do siebie. Kupiliśmy wino, zrobiliśmy razem spaghetti i miło spędzaliśmy czas, chyba aż do jedenastej aż mama zaczęła dzwonić. Oczywiście spiłam się tym winem, zaczęliśmy tańczyć no i się całować. Nawet po tym można ocenić charakter człowieka on wiedział że może się skończyć tylko na całowaniu i nawet nic innego nie próbował ale całowaliśmy się zawzięcie, nawet nie odebrał dwóch telefonów i to od mojej mamy. Później musiał mnie jeszcze odprowadzić do domu a ja jeszcze po drodze wyprawiałam różne dziwne rzeczy ale jakoś mnie odstawił do domu i było bosko. Drugi dzień to łażenie po Warszawie i kino i dalej sobie łaziliśmy a jeszcze wcześniej byliśmy w parlamencie i chyba nawet udało nam się wejść do kamery kiedy Kuroń się tam produkował i byliśmy tez w sali obrad i w ogóle było zabawnie. Trzeciego dnia to właściwie mało miałam Gniewka bo jeszcze razem z mamą poszliśmy do zamku i Gniewek musiał już iść bo jego mama wracała, no ale potem to i z mama miałam trochę przygód bo się zgubiłyśmy wśród tych wszystkich ośrodków rządowych i było super. Jeszcze dziś byłam z Gniewkiem w Wilanowie a później znów w centrum i wjechaliśmy sobie na Pałac kultury. Ja się przy nim po prostu dobrze czuję, uwielbiam tę jego flegmatyczność ten swoisty spokój, sama momentalnie robię się identyczna, często już nawet rozmawiać nam się nie chce a cześto gadamy sobie takie różne bzdury bez sensu i to jest właśnie piękne taka beztroska. Chociaż on musiał się mną nieźle opiekować bo ja się czasem zupełnie wyłączam z zewnętrznego świata już nawet windy nie mogłam sama otworzyć a co dopiero trafić do domu. Boje się tylko, żeby nie uznał mnie za kompletną kretynkę no ale jakoś tak dobrze mi było w takiej roli. Lubię być czasem takim dzieciakiem do opieki. Jednak Gniewek jest kochany tyle czasu się mną zajmował bez żadnego sprzeciwu woził mnie wszędzie gdzie chciałam na dodatek stawiał gdzie tylko mógł, bo ja czasem też wtrąciłam jakieś swoje grosze ale właściwie to on sporo na mnie wydał, ale on nie patrzy na takie rzeczy. Sam siebie uważa za biedaka, który kiedy ma to kupuje, kiedy nie ma to nie kupuje albo pożycza, lubię takie podejście. Lubię takich ludzi i chciałabym, żeby tu kiedyś przyjechał, mama zaprosiła go na 22 sierpnia do Plusk kiedy już nie będzie tam ludzi. To byłoby cudowne tylko, że Gniewek ma pracować z jakimiś Włochami i wtedy nie będzie mógł przyjechać. Nie wiem jak to wszystko wyjdzie ale wiem, że wyjazd do Warszawy był wspaniałym pomysłem.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment