Ależ ten czas leci, już prawie wpół do ósmej, niedługo idę na ta imprezę do Michała, spóźnię się trochę, nie chce mi się tam za szybko przyjeżdżać, w ogóle odechciało mi się tego całego Michała, przecież on mnie zupełnie olewa, możemy się trochę całować od czasu do czasu ale już nie będę w ogóle o nim myśleć, już zaczynałam trochę przesadzać i pewnie robiłabym to nadal gdybym nie pojechała do Warszawy ale pojechałam i wszystko się zmieniło. Gniewek znów wszczepił we mnie trochę tego flegmatycznego olewactwa i dobrze mi z tym. Znów jestem spokojna, niezaangażowana i beztroska i mam w nosie Michała i wszystko inne też. Jedyne co bym teraz chciała to gdzieś wyjechać a w przyszłości dostać się na jakieś studia do Warszawy. To chyba będzie bardzo trudne w najgorszym wypadku mogę pójść na Afrykanistykę. szkoda, że Gniewek prawdopodobnie bedzie mógł studiować we Włoszech bo ponoć jedyne co w miarę dobrze zna to język Włoski. Tyle, że może nie będzie go stać no ale nigdy nic nie wiadomo on wcale aż taki biedny nie jest a przynajmniej stanowczo w lepszej sytuacji ode mnie. ja praktycznie nie znam dobrze żadnego języka, ten francuski to tak trzy po trzy o niemieckim lepiej nie wspominać, no nie wiem jak to wszystko wyjdzie. Ale jednak chciałabym studiować w Warszawie ona mi się coraz bardziej podoba, tam wszystko jest jakieś inne a przede wszystkim ludzie. Tak w ogóle to warszawiacy są bardzo kulturalni i uczynni, zupełnie inni niż nasi chłopcy. Gniewek jest od nich o niebo lepszy nie wiem jakim cudem jeszcze nie miał dziewczyny o co chodzi tym Warszawiankom, czy one są już takie wybredne, że tylko jakiś bogacz albo obcokrajowiec może je zadowolić a taki sympatyczny Gniewek już nie? Ale ja go bardzo lubię i on mnie też chyba troszeczkę. Chociaż to jest trochę inny sposób lubienia jak np ten z Michałem może to po prostu zależy od charakteru każdego z nich, w jednym podoba mi się to a w innym co innego. Do Gniewka podchodzę jak do przyjaciela chociaż tez miło mi się do niego przytulić ta samo lubię jego dotyk objęcia chociaż nie ma to w sobie nic z erotyzmu tylko raczej spokój i przyjemność. On się na mnie nie rzuca tak jak Michał. Przez te trzy dni łazilismy razem wszędzie ale nawet siedząc razem na ławkach w parkach nawet się nie pocałowaliśmy czasem tylko szliśmy objęci ale to tez było tylko takie przyjacielskie., byliśmy trochę jak takie dwa dzieciaki. Całowaliśmy się tylko ten jeden raz w jego mieszkaniu i to pod wpływem alkoholu ale nawet wtedy byłam całkiem spokojna, z jego strony naprawdę nie muszę się niczego obawiać. Ja przy nim już całkowicie dziecinnieję co wcale znów nie jest takie pozytywne. Tak w sumie to nie wiem czy moglibyśmy być razem tak na poważnie, chyba raczej do niczego byśmy razem nie doszli, on jest wspaniały w tej formie co teraz i właśnie teraz kiedy właściwie poza odrobiną przyjaźni i czyjejś obecności nie potrzebuję.
W sumie było beznadziejnie. Tyle, że trochę się napiłam ale w sumie i tak nic przyjemnego się nie zdarzyło. Miałam racje co do Michała nie warto było w ogóle o nim myśleć znalazł sobie nową dziewczynkę, a olewam go. Do mnie przyczepił się jakiś taki beznadziejny chłopak, starałam się jak mogłam, żeby się ode mnie odwalił ale coś nie rozumiał. Na dodatek nikt nic nie wie o tym campingu, można się powiesić.
Sunday, April 10, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment