Sunday, April 10, 2011

92.07.11

Ależ ten czas leci, już prawie wpół do ósmej, niedługo idę na ta imprezę do Michała, spóźnię się trochę, nie chce mi się tam za szybko przyjeżdżać, w ogóle odechciało mi się tego całego Michała, przecież on mnie zupełnie olewa, możemy się trochę całować od czasu do czasu ale już nie będę w ogóle o nim myśleć, już zaczynałam trochę przesadzać i pewnie robiłabym to nadal gdybym nie pojechała do Warszawy ale pojechałam i wszystko się zmieniło. Gniewek znów wszczepił we mnie trochę tego flegmatycznego olewactwa i dobrze mi z tym. Znów jestem spokojna, niezaangażowana i beztroska i mam w nosie Michała i wszystko inne też. Jedyne co bym teraz chciała to gdzieś wyjechać a w przyszłości dostać się na jakieś studia do Warszawy. To chyba będzie bardzo trudne w najgorszym wypadku mogę pójść na Afrykanistykę. szkoda, że Gniewek prawdopodobnie bedzie mógł studiować we Włoszech bo ponoć jedyne co w miarę dobrze zna to język Włoski. Tyle, że może nie będzie go stać no ale nigdy nic nie wiadomo on wcale aż taki biedny nie jest a przynajmniej stanowczo w lepszej sytuacji ode mnie. ja praktycznie nie znam dobrze żadnego języka, ten francuski to tak trzy po trzy o niemieckim lepiej nie wspominać, no nie wiem jak to wszystko wyjdzie. Ale jednak chciałabym studiować w Warszawie ona mi się coraz bardziej podoba, tam wszystko jest jakieś inne a przede wszystkim ludzie. Tak w ogóle to warszawiacy są bardzo kulturalni i uczynni, zupełnie inni niż nasi chłopcy. Gniewek jest od nich o niebo lepszy nie wiem jakim cudem jeszcze nie miał dziewczyny o co chodzi tym Warszawiankom, czy one są już takie wybredne, że tylko jakiś bogacz albo obcokrajowiec może je zadowolić a taki sympatyczny Gniewek już nie? Ale ja go bardzo lubię i on mnie też chyba troszeczkę. Chociaż to jest trochę inny sposób lubienia jak np ten z Michałem może to po prostu zależy od charakteru każdego z nich, w jednym podoba mi się to a w innym co innego. Do Gniewka podchodzę jak do przyjaciela chociaż tez miło mi się do niego przytulić ta samo lubię jego dotyk objęcia chociaż nie ma to w sobie nic z erotyzmu tylko raczej spokój i przyjemność. On się na mnie nie rzuca tak jak Michał. Przez te trzy dni łazilismy razem wszędzie ale nawet siedząc razem na ławkach w parkach nawet się nie pocałowaliśmy czasem tylko szliśmy objęci ale to tez było tylko takie przyjacielskie., byliśmy trochę jak takie dwa dzieciaki. Całowaliśmy się tylko ten jeden raz w jego mieszkaniu i to pod wpływem alkoholu ale nawet wtedy byłam całkiem spokojna, z jego strony naprawdę nie muszę się niczego obawiać. Ja przy nim już całkowicie dziecinnieję co wcale znów nie jest takie pozytywne. Tak w sumie to nie wiem czy moglibyśmy być razem tak na poważnie, chyba raczej do niczego byśmy razem nie doszli, on jest wspaniały w tej formie co teraz i właśnie teraz kiedy właściwie poza odrobiną przyjaźni i czyjejś obecności nie potrzebuję.
W sumie było beznadziejnie. Tyle, że trochę się napiłam ale w sumie i tak nic przyjemnego się nie zdarzyło. Miałam racje co do Michała nie warto było w ogóle o nim myśleć znalazł sobie nową dziewczynkę, a olewam go. Do mnie przyczepił się jakiś taki beznadziejny chłopak, starałam się jak mogłam, żeby się ode mnie odwalił ale coś nie rozumiał. Na dodatek nikt nic nie wie o tym campingu, można się powiesić.

No comments: