Znów mi jakoś beznadziejnie. Już nie wiem co mam ze sobą zrobić i z tymi wakacjami. No i ten Michał jednak mnie zawiódł, a ja głupia myślałam, że może nas coś łączyć. Całe szczęście, że nic między nami nie zaszło, wtedy dopiero miałabym czego żałować a tak to po prostu było i minęło. Tylko nie rozumiem po co zaprosił mnie na tą swoją imprezę, ponoć zaprosił też Ankę i Justynę ale one w ogóle nie poszły i miały racje. No to z Michałem koniec, nie będę miała namiętnego kochanka, no i trudno, jakoś to przeżyję. No to w tej chwili został mi jeszcze Gniewek i Ronan, chociaż z Gniewkiem to jednak trochę taki śmieszny układ nie wiadomo czy on chciałby tu przyjechać jakbym go zaprosiła no i w ogóle nawet nie chce mu się pisać listów. Ronan też coś nie odpisuje teraz, może się obraził, że pomimo jego pracy tak chciałam tam pojechać. Miałam nie marnować wakacji a robię to najlepiej jak potrafię. Dobrze, że chociaż pojechałam do tej Warszawy bo to już w ogóle byłoby beznadziejnie. Już nie wiem co ze mną będzie. Już nawet w te studia w Warszawie zwątpiłam, a w nosie mam to wszystko, teraz są wakacje, najwyżej nic nie mówiąc rodzicom pojadę na ten camping sama albo zaproszę też Gniewka i może jeszcze się uda,że on przyjedzie, chyba że mu mam załatwi Włochy albo mu się nie będzie chciało ale przecież wakacje w Warszawie to coś zupełnie niefajnego, zwłaszcza, że nawet nie ma jego kolegów, bo właśnie pojechali sobie do Włoch. O Boże jak mi źle, wszystko wydaje się znów takie bezsensowne i nikt mnie nie kocha. Michał to jednak wredna małpa, jemu się wydawało, że wszystko jest w porządku, przestałam go już lubić i już nigdy więcej nawet go nie zaczepię jak go gdzieś spotkam ani do niego nie zadzwonię. Olewam go tak jak zresztą on mnie. Na pewno znajda się jeszcze fajniejsi chłopcy od niego, to była jednak pomyłka. Nie lubię ich wszystkich, wkurza mnie ta cała jego klasa, wszyscy rozmawiali tylko o szkole. Po co ja tam w ogóle poszłam, może po to żeby się przekonać, że to nie ma sensu no i żeby zupełnie już zrazić się do Michała. Czym tu się przejmować, jak zauważyłam wcale nie tak trudno jest mi się w kimś zakochać dlatego nie ma sprawy na pewno znajda się inni na jego miejsce. Nawet jak Gniewek jest blisko mnie to zupełnie mi to wystarcza. Myślę że to dzieki spotkaniu z nim to ten Michał przeszedł mi w miarę bezboleśnie.
Nawet tato dziś już przechodzi siebie. jest u nas teraz ten Stasio mamy no i tato zaczął wywlekac na światło dzienne, że ja kiedyś sprzedałam jakieś stare buty jak był kryzys, w ogóle sobie tego nie przypominam, skąd on wyciąga takie rzeczy ale myślałam, że go zaraz walnę bo mnie wkurzył maksymalnie. Wczoraj też siadłam do stołu a tato się mnie pyta : "podmalowałaś się?" a co go to obchodzi, w ogóle to jest z niego czasem taki przykry człowiek, że coś okropnego ale rodziców się nie wybiera. Ciekawe co jeszcze zdoła sobie przypomnieć albo wymyślić żeby mnie zdenerwować albo zawstydzić przy ludziach a zresztą co mnie to obchodzi niech sobie gada co chce. Wszystko jest mi już całkowicie obojętne. Chciałabym tylko, żeby jeszcze Gniewek do mnie przyjechał. Chce mi się płakać, wszystko mnie denerwuje, nawet mój pokój, mój dom, miasto, wszystko. Chyba najlepiej byłoby po prostu skończyć ze sobą. Nienawidzę tego życia, nic nie jest takie jak być powinno, najchętniej zostałabym narkomanką, czy to jest złe życie? Łaziłabym sobie po Warszawie prosząc o pieniądze na ciepły posiłek, kupowałabym sobie jakieś narkotyki i byłoby mi chociaż przez chwile jak w niebie. Potem umarłabym sobie tak gdzieś mając 25 lat i byłby spokój. Dlaczego jest tak beznadziejnie? Po prostu nie potrafię cieszyć się tym co mam, przecież jest na tym świecie tylu nieszczęśliwych ludzi, kaleki, biedacy, chorzy i brzydcy a co ja? ja jestem tylko samotna i brakuje mi mocniejszych wrażeń, miłości i jakiegoś ruchu. Tu wszystko stoi w miejscu. Nic na to nie poradzę, że czuję się nieszczęśliwa, widocznie jestem malkontentką no i mam to gdzieś. Znów wieczór, Gniewek nie zadzwonił, im wszystkim wcale na mnie nie zależy. Zawsze jest tak, że przez jakiś czas jest fajnie i wydaje się, że tak będzie trwało nadal a potem jest koniec. To jest przykre ale co mam teraz zrobić? Właściwie to znów zmarnowaliśmy kilka okazji do pocałunków no i pożegnanie też wyszło jakoś tak słabo. Kiedy byliśmy na Pałacu Kultury to mogliśmy się tam ładnie pożegnać ale ja jakoś ciągle trzymałam się tego że jesteśmy przyjaciółmi. także tylko parę razy albo się przytuliliśmy albo stuknęliśmy głowami ale ogólnie wszystko było raczej mało romantyczne. Oprócz tego pierwszego wieczoru, wtedy jak puścił Let Zeppeling najpierw tańczyliśmy chwilę obok siebie a później tak nagle już zaczęliśmy tańczyć razem no a potem zaczęliśmy się też całować aż muzyka ucichła ale nawet nam to za bardzo nie przeszkadzało. To był jednak wyjątkowy wieczór chciałabym, żeby się jeszcze kiedyś powtórzył.
Sunday, April 10, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment