Sunday, May 22, 2011

92.07.14

Jutro jadę na camping, Piotrek nie był pewien czy jechać, w końcu łaskawie się zdecydował a ja głupia jeszcze go namawiałam, mogłam go olać, w sumie to już nawet żałuję że jadą razem z nim. To taka jakaś maruda, a to namiot ma za duży, a to mu się nie chce, a to trzeba robić jedzenie. A ja jeszcze przytaknęłam, że czasem mogę coś ugotować, o nie! Jutro będę inna, powiem mu, że może się wypchać, może jechać albo nie mam to gdzieś a jeśli już nawet pojedzie to niech się sam o siebie martwi, mam go w nosie. Wolałabym żeby to Gniewek do mnie dojechał ale już i w niego zaczynam wątpić. Pewnie nie będzie mu się chciało, na wszelki wypadek zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że camping jest w Pogorzelicy. Oczywiście go nie zastałam tylko automatyczną sekretarkę i tak mnie to zaskoczyło, że zaczęłam mówić jakieś głupoty ale najważniejsze powinien zrozumieć.
To trochę przykre, że właściwie to na nikogo nie mogę liczyć, nikomu na mnie nie zależy. Nie wiem jak będzie na tym campingu, czy chłopcy zbytnio się ucieszą z mojego przyjazdu, czy raczej wręcz przeciwnie. Oni są w sumie dość wredni. Ale co mi tam najwyżej będę się od nich trzymać z daleka. Sama też potrafię sobie radzić. Może znów poznam jakiś nowych ludzi na wakacjach to całkiem możliwe, w sumie to jeszcze nie trafiłam na tego właściwego chłopca. Oni wszyscy to tylko tak namiastka wypełnienie luki, zabawa ale nic prawdziwego. takie chwilowe uniesienia dość szybko kończące się przykrymi upadkami, ale przynajmniej chwilowo nie mogę narzekać na brak chłopców w moim życiu. Ich ilość rozrasta się w przyspieszonym tempie. To prawda że większość z nich to raczej jednorazowe przygody ale jednak oni też byli. No i co, źle mi jest? Cierpię na brak powodzenia? No pewnie takie imprezowe wyskoki przecież się nie liczą, ja potrzebuję czegoś trwalszego, autentycznego ale widocznie na to muszę jeszcze trochę poczekać.Jednak z tymi pocałunkami też muszę trochę uważać bo jednak wcale nie tak trudno jest mi się zakochać. No ale tak właściwie to czego tu się bać? Pamiętam jak bałam się zrobić chociaż jeden mały kroczek dalej w znajomości z Tomkiem. tak samo przeżyłam Michała ale w nim jednak byłam odrobinkę zakochana i na dodatek chciałam tego, nie bałam się, chociaż to przecież były tylko wyobrażenia no i się skończyło i znów przeżyłam, nie ma się czym przejmować. Ale może jest tak dlatego bo jeszcze tak naprawdę nie kochałam te chwilowe zauroczenia były jednak kontrolowane. Przecież jeszcze nigdy nikogo ani niczego nie byłam tak zupełnie pewna. Nikomu nie zaufałam no i w sumie to nie przeżyłam jeszcze tej swoje prawdziwej pierwszej miłości. Ale przeież zawsze może się zdarzyć ten właściwy początek, ten który nie ma już końca. Dlatego będę dalej próbować dalej szukać a właściwie czekać i korzystać z okazji jak to mi kiedyś poradził Maciuś.

No comments: