Sunday, May 22, 2011
92.08.11
A jednak nie obyło się bez kolejnych erotycznych epizodów. Dopiero teraz przekonuję się, że wcale nie jest tak łatwo zachować cnotę. Jeszcze parę dni temu już o mały włos a stałabym się kobietą. Nad morzem tez działy się różne ciekawe rzeczy. Takie przygody to raz, że trochę mnie pobudzają do życia ale też przez nie przekonuję się, że na chłopców trzeba cholernie uważać ale właściwie jak dotąd to żaden tak właściwie nic złego mi nie zrobił. Za to przeważająca większość uważa spotkanie ze mną za porażkę i na drugi dzień udają, że nic nie było, chociaż sama nie wiem. Na campingu w sumie było super. Oczywiście Piotruś tylko zawadzał bo on jednak jest bardzo męczący i jeszcze jak byli chłopcy to już dla mnie byli życzliwsi niż do niego. A kiedy juz mieli wyjechać to na koniec urządziliśmy ogólną libację piwną i świetnie się bawiliśmy. Normalnie wyłam razem z nimi pijackie przyśpiewki w sumie było bosko. A kiedy zostałam już tam sama tylko z Piotrkiem i Wojtkiem to wystarczyło, żebym raz wyszła sama nad morze w chłodniejszy dzień i kiedy kąpałam się w falach to obok mnie zaczęło się kąpać dwóch chłopców no i w ten sposób poznałam Marka, żołnierza kończącego służbę za 2 miesiące, który aktualnie skończył ze swoją dziewczyną, wcześniej zrezygnował ze studiów a teraz chwilowo nie wie co robić. Bo tak właśnie po tej kąpieli on i jego kolega zaprosił mnie na piwo i odtąd zaczęło się moje wesołe życie. Tak się upiliśmy, że musieli mnie potem wyławiać z morza bo znów poszliśmy się kąpać i w ogóle "szalałam", wszystko wirowało i było bosko, później wieczorem znów poszliśmy do tej piwiarni i poznałam w ten sposób połowę obozowiska. Niektórzy z nich byli niesamowici np Jasiu pacyfista, prawdziwe dziecko kwiat, biedaczek dostał w zęby od policjanta i powiedział dziękuję. Dawid to też niezły mocarz i numerant, ogólnie luźni ludzie, no i tak sobie razem piliśmy, śpiewaliśmy potem Marek odprowadził mnie do namiotu i spytał czy mógłby spać u mnie bo u nich jest straszny tłok no i ja się zgodziłam. Chyba przez to że poznałam go na tyle, żeby się go nie obawiać oprócz tego lubię robić takie rzeczy i byłam też trochę pijana ale zastrzegłam, że żadnego sexu. No i było świetnie, pewnie że się całowaliśmy nie byłabym sobą gdyby nie on też starał się posunąć dalej chociaż muszę mu przyznać że zachowywał się w porządku, zrozumiał, że chcę być nietknięta nawet to docenił, tylko nie mógł zrozumieć dlaczego nie chcę się rozebrać ani że nie daję całować sobie biustu ani tym bardziej czegoś innego, ale za to całował mnie w plecy a to moje czułe miejsce no i w ogóle był fajny i ponoć tyle gadaliśmy przy tych pieszczotach, że na drugi dzień chłopcy wypominali mi, że przeze mnie nie mogli spać. Drugiej nocy oboje tak się spiliśmy, że zdołaliśmy tylko dojść do namiotu on mnie włożył do śpiwora i zasnął a ja zaraz za nim. On to sobie potem wypominał no a trzeciej nocy z Markiem w namiocie już nie było bo się na niego wkurzyłam, brzydko się upił, przeklinał i na dodatek do mojego namiotu weszła taka jedna Agnieszka z Łukaszem i tak coś zaczęli na siebie bluzgać że po prostu wyszłam i poszłam spać do takich czterech chłopaków. Nie wiem co mi odbiło jakoś tak zapraszali i już zupełnie wydawali się niegroźni takie lalusie no i spałam u nich. Jeden z nich też zaczął mnie całować ale w ogóle mi się nie podobało, także szybko skończyliśmy i w ogóle uważam, że to był głupi pomysł, żeby u nich spać, zwłaszcza że Marek zaraz wygonił Łukasza i Agnieszkę i spał sam. A później to już oni wyjechali, został jeszcze tylko taki Jarek z Warszawy, który tez w miarę mi się podobał ale z nim to było już czysto platoniczne, za to umówiliśmy się, że jak pojadę do Warszawy to połazimy po knajpach i pójdziemy do "Fugazi" i na bilarda i że poznam kupę nowych ludzi. Fajnie na razie wysłałam mu karteczkę ze spływu. A z Markiem nawet nie wymieniliśmy adresów. Później był spływ w sumie nic ciekawego i bardzo męcząca impreza bo znów wiosłowałam z dziewczyną chociaż było tam aż 4 wolnych chłopców. Jedni to już 23 letni studenci z Niemiec - oni rozkładali mi namiot a ja im gotowałam herbatę no i oni tez mi trochę urozmaicali atmosferę ale jak ich bliżej poznałam to w sumie uważam że nic ciekawego, no i jeszcze Darek był w miarę chociaż czasem też taki trochę bezsensowny. Byli tez dwaj 17 sto-latkowie Marcin Adam, łobuzy jakich mało, już pierwszego dnia poderwali jakieś wioskowe dziewczyny, w ogóle byli niesamowici. Chociaż Adam wydawał się na początku trochę inny Marcin był aktywniejszy ale jak się później przekonałam on tylko z pozoru był taki spokojny. Jednej nocy kiedy najpierw byli u mnie na herbatce Robert i Darek później przyszła druga zmiana i to nawet trzech, bo dołączył jeszcze taki Krzyś, który był z dziewczyną, oni razem trochę się upili no i wpadli mi do namiotu, zaczęli śpiewać piosenki i marudzić, że oni zostają no i zaczęło się. Najpierw ktoś zgasił świeczkę, później zaczęłam rozdawać tik taki i Adaś jakby się uaktywnił koniecznie chciał mnie karmić potem zaczęli mnie łaskotać, no i tak wyszło, że najpierw ulotnił się Krzyś i Adaś robił się coraz śmielszy, obok już przysypiał Marcin ale nagle też wyfrunął z namiotu, później coś tam było mówione, że chyba Adam go wymownie szczypał,żeby w końcu wyszedł. No i wyszedł i zostaliśmy sami, powiedziałam mu, że już jeśli chce to niech zostanie, że może spać u mnie ale z nim to nie było takie proste. Zaczęliśmy się całować a z nim to było autentycznie przyjemne on też twierdził, że wspaniale całuję, tylko, że on nie był taki nieśmiały był niesamowicie zręczny, musiałam z nim prawie walczyć w tym namiocie. W ogóle okazał się być tak doświadczony, że byłam nieźle zaskoczona on zresztą też tylko, że w odwrotną stronę, on myślał, że ja też jestem doświadczona. On też nie mógł zrozumieć dlaczego nie chcę żeby dotykał mi piersi i w ogóle pchał te łapy bez opamiętanie gdzie nie trzeba. I wszystko byłoby nawet fajne ale on przesadził on normalnie zerwał ze mnie ubranie w pewnej chwili nagle byłam naga a on tylko uspokajał i mówił, że jestem piękna i koniecznie chciał mnie uszczęśliwić na siłę, może nawet nie gwałcić ale i tak normalnie się do mnie dobierał i wtedy to już się nieźle wystraszyłam i jak jeszcze przed pół godziną coś tam marudził, że się obrazi to w tym momencie zaczęłam mu to powtarzać, żeby się wreszcie obraził i już poszedł. Potem jakoś udało mi się uwolnić i wskoczyłam szybko w spodnie to wydało mu się już zupełnie nienormalne, jeszcze moment trochę się poprzytulał i wycałował i poszedł ale że był to jakiś szał to pamiętam. Co go opętało, no i mnie zresztą też, już momentami traciłam władzę nad swoim ciałem. To jest coś takiego jakby fala słodkiej niemożności, na moment traci się kontrolę, wszystko co rozsądne zaczyna obojętnieć to taki chwilowy rodzaj rezygnacji, takie a niech będzie co ma być. Na szczęście jakoś się opanowałam i ogień wygasł. No i na drugi dzień Adaś już mało się odzywał. Chociaż były jeszcze momenty komiczne tego zdarzenia. Rano kiedy już składałam namiot to wzięłam jego zostawioną skarpetkę no i tak sobie ją niosąc zawołałam - Adaś chyba coś zostawiłeś Marcin to chyba przez cały następny tydzień się z tego śmiał. Na dodatek podobno ludzie kiedy jeszcze nie spali to wszyscy słyszeli jak coś już wojował i krzyknęłam tak głośno, że wszyscy słyszeli - weź te ręce i wynoś mi się z tego namiotu. Może i tak mówiłam nie pamiętam chociaż on został podobno aż do 2 nad ranem. Ale przyznaję, że mnie trochę poruszył to było już mniej więcej podobne do tego z Michałem, bo w sumie Marek tak bardzo mi nie odpowiadał może lepiej do mnie podchodził ale to nie było to. Jednak ten Adam miał coś w sobie tak jak i Michał, niby nie są tacy przystojni ale jednak coś w nich jest. Nawet kiedy żegnaliśmy się z Adamem to kiedy podał mi dłoń to to też miało w sobie coś z erotyzmu. On był pierwszym chłopcem, który zobaczył mnie nagą, po ciemku ale jednak. Matko co te wakacje robią z człowiekiem ale co tam odrobina przyjemności to przecież nic złego on i tak twierdził, że moje poglądy to średniowiecze, że to musi być miłość, stały chłopiec i tak dalej.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment