Sunday, April 6, 2014

92.09.04.

Dziś już nie zadzwonił. No cóż czego tu wymagać od człowieka "taakiego pokroju" jak on Tomek. To chyba to co powiedział o Idze, znajomej mojej mamy najbardziej mnie w nim rozśmieszyło. Bo miał do niej zadzwonić w sprawie korepetycji z architektury no i akurat jak to zrobił to Pani Iga powiedziała, że w tej chwili nie ma czasu ale może mu polecić jakiegoś innego architekta. No i właśnie to wczoraj przeżywał, mówił, że więcej nie zadzwoni do tej kobiety bo uważa, że to jest niepoważne, że ona nie miała dla niego czasu. Bo on jest człowiekiem takiego pokroju dla którego powinna znaleźć czas chociaż żeby go zaprosić na kawęa ona śmiała go po prostu odprawić. Oh ten Tomek on w sumie to jest po prostu śmieszny, bo w sumie nie jest zły ani znów taki zadufany w sobie ale ma takie swoje maniery, które podobno odziedziczył po swojej mamie. Ale może udałoby mi się je wyplenić gdybym sie bardzo postarała ale nie wiem czy mam jeszcze na to ochotę. Sama sympatia do niego raczej nie wystarczy, zresztą on wcale nie robi nic w tym kierunku, żeby mnie w sobie rozkochać. Może na początku troszkę ale to też raczej tylko po to żeby mnie zdobyć a teraz jakby spoważniał. Już wczoraj powiedział coś takiego po pocałunku- a może za rok to zrobimy? Jak mu odpowiedziałam, że chyba raczej nie to rzucił - no to może za dwa lata, ale może w międzyczasie ktoś inny to zrobi. Ja oczywiście goraco zaprzeczyłam. Później spieraliśmy się w kwestii moich uczuć do niego i wyszło, że już go nie kocham ale bardzo go lubię, później znów zrobił coś co mnie uraziło i stwierdziłam, że już go nawet nie lubię. My się po prostu droczymy i już. Właściwie to nawet 5 minut nie utrzymaliśmy poważniejszego tonu. Już czasami to nawet chciałabym przestać się wygłupiać no ale on nagle zrobi jakiś gest czy coś powie i znów to samo. No i dobrze przynajmniej się w sobie nie zabujamy. Ale chaiałabym, żeby do mnie pisał. Będzie mi smutno jeśli tego nie zrobi nadal nie mam jego adresu no ale przynajmniej on ma mój. Och on ma jeszcze moją koszulę flanelową, którą pożyczył jeszcze w Pluskach mam nadzieję że o niej pamięta, pewnie że zadzwoni on tylko myśli, że przez takie przetrzymywanie mnie będzie mi się bardziej podobał. To są takie wybiegi psychologiczne, dość zresztą skuteczne, ale mnie na to nie weźmie, bardziej go nie polubię a lubię go już i tak wystarczająco mocno,, także mógłby już sobie dać spokój, zwłaszcza, że to już prawie koniec, później przez cały rok możemy nie mieć kontaktu. No ale cóż jego sprawa właściwie to już powoli przyzwyczajam się do nadciągająacej szarej i ukochanej pustki, która towarzyszy mi przez cały rok szkolny, no chyba, że momentami gdzie wyjeżdżam tak jak było w zeszłym roku. No ale niestety w tym roku to najwyżej w góry uda mi się wyskoczyć, żadnych Niemiec, żadnych Francji, nic z tych rzeczy. No ale góry to też coś wspaniałego a jeszcze jak uda mi się wyjechać z Gniewkiem to w ogóle będzie cudownie. Jego to już uwielbiam bez zastrzeżeń on po prostu nie da się nie lubić i już.

No comments: