Dziś jest tak okropnie brzydko, że mozna sie powiesić. Już nawet grad pada, w takim razie jedyne co pozostaje to zaszyć się w domu i słuchać muzyki, ewentualnie pooglądać telewizję. No i właśnie to robię, to jednak przykre że zbliża się jesień i ta wstrętna nauka już zaczyna mi powoli ciążyć. Już nie chce mi się robić tego wszystkiego co pozadawali, ale tak właściewie to znów zaczynam się martwić bez konkretnego powodu. To zupełnie bez sensu. Tak w sumie to nie jest jeszcze tak źle. Nauka to zło konieczne, ale też mi się kiedyś w życiu przyda. Oprócz tego mam nawet jakiś przyjaciół z którymi będę korespondować, mam nadzieję. No ale tu znów zaczynam się martwić bez powodu, czym tu się przejmować. Będą pisali to będę się cieszyć a jak nie, to znaczy, że nie warto się nimi przejmować. Byli było fajnie, ale jak oni się skończą to przyjdą nowi. W końcu to życie i tak jakoś musi się ułożyć, a jak dotąd to znów nie jest aż tak najgorzej. Ale fajnie byłoby jeszcze jutro spotkać się z Tomkiem, bo dalej nie czuję, żebyśmy się tak porządnie i "definitywnie" pożegnali. W końcu czeka nas roczna rozłąka, a możliwe, że coś nam odbije i już nigdy się nie spotkamy? Teraz właściwie nie chce mi się pisać do Gniewka. Już wysłałam mu list na początku wakacji i kartkę ze spływu, no a później dostałam tą kartkę z Wenecji, to niby też mogłabym odpisać ale jeszcze poczekam. On w końcu nigdy się zbytnio nie śpieszył z odpowiedzią. To teraz ja trochę pozwlekam, bo autentycznie nie chce mi się pisać w tej chwili. Może w przyszłym tygodniu zobaczę.
Światło zgasło, nici z uczenia się, mogę tu tylko wykończyć dzienne refleksje przy świetle latarki. Ale to jest niesamowite. Naprawdę nieźle mnie to rozbawiło, bo właśnie mama mi powiedziała, że nasza sąsiadka z naprzeciwka zwróciła się do Artura z nieśmiała prośbą, żeby już nie oglądał tyle tych pornosów, bo jej dzieci gorszy. To dlatego ze jego telewizor stoi akurat przy oknie i rzeczywiście oni to mogą widzieć od siebie. Ale numer już wyobrażam sobie Adasia z lornetką przy oknie filującego w nocy na nocne seanse filmowe Artura. Przecież to istny kabaret. No to właściwie tyle, już nic więcej nie mam do powiedzenia. Już włączyli światło a to sobie jednak jeszcze troszkę powspominam. A kogo? Oczywiście Tomka, pomimo że ma swoje wady, ale jest jednak bardzo fajny i już bardzo lubię się z nim całować. Właściwie to z nikim nie całowałam się aż tyle i jakoś tak bez żadnego skrępowania. Nawet z Michałem C to było tylko tak epizodycznie i to pod wpływem alkoholu ale na codzień zachowywaliśmy się jakby nigdy nic. Z całą resztą to było to samo. Nawet z moim pierwszym i jedynym jak dotąd stałym chłopcem tym nieszczęsnym Michałem P chyba mniej się całowałam jak właśnie z Tomkiem. Ile razy przyłaził do Plesk, tyle razy się całowaliśmy jak tylko byliśmy sami. To się stało całkiem naturalne, jak byłam z nim w kinie, to też ram mnie pocałował ale to tak przez zaskoczenie i to było raczej w celu rozśmieszenia no i później na przystanku, to już zupełnie bez oporów. Tak namiętnie się całowaliśmy, że nawet nie zauważyłam jak mi sąsiad powiedział cześć, dopiero później go dostrzegłam. No ale jak ja mam tego Tomka traktować. Zachowujemy się jakbyśmy ze sobą chodzili ale wcale tak nie jest. On właściwie w założeniu jest tylko moim kolegą i już. No ale przecież zachowujemy się jak stała para. Już nie wiem co o tym myśleć i jak do tego podchodzić. Może po prostu zbytnio się nie zastanawiać i korzystać z tych w końcu bardzo przyjemnych chwil. Czy być mu wierną? To już jest właściwie sprawa dyskusyjna, bo przecież właśnie skoro jesteśmy na luzie, to znaczy, że nie mam się co nim zbytnio przejmować, zwłaszcza, że on mi włlaściwie nic nie zaproponował ani niczego nie wymagał. No ale może nie wszystko musi być tak jasno przedstawione, a może jednak mu na mnie trochę zależy i inaczej to przeżywa? Ale i tak właściwie nie ma problemu bo ja w czasie roku szkolnego mam raczej małe szanse poznać kogoś nowego, czyli nie "zdradzę go" nawet z braku możliwości, nie z poczucia obowiązku, lojalności. Nie ale ja jednak nadal czuję się zupełnie wolna. To jest jednak bardzo szarpany układ. Nic, poczekam może jak napisze list to coś się rozjaśni. Na razie spokój, dośc tych analiz, idę spać.
Sunday, April 6, 2014
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment