Tak mi jakoś niewyraźnie,
nie wiem czemu, ale czuję się jakoś idiotycznie. To nie są żadne wyrzuty
sumienia, czy nawet doskwierająca pustka naukowego intelektualizmu, ale jednak
coś jest nie tak. Może to przez geografię, na której wymyśliłam aferę ze statkami,
które przeterminowane odkupujemy z zachodu i które nie są wpuszczane do portów
europejskich. Na lekcji każdy miał przygotować jakiś przykład złego obchodzenia
się ze środowiskiem no a za brak takiego przykładu facetka zaczęła wstawiać
minusy no to ja broniąc się wymyśliłam ta historyjkę, która zresztą a
przynajmniej podobną gdzieś słyszałam, ale chyba trochę przesadziłam bo facetka
zrobiła wielkie oczy i zaczęła dyskutować, że to musi być jakaś afera bo nie
słyszała, żeby takie rzeczy działy sie w Polsce, że owszem są kraje innej
bandery np. Libia ale nie Polska, a ja jej tu wmawiam, że u nas też odchodziły
takie numery. Najgorsze jest to, że ona chce żebym jej przyniosła artykuł na
ten temat, bo ją zainteresowałam i chciałaby się przekonać czy to prawda. Boże
skąd ja jej wezmę artykuł którego nie ma, chyba że sama go napiszę. Mam
nadzieję, że za tydzień po prostu nie będzie pamiętać, ale że trochę
narozrabiałam to fakt. Jednak nie można bujać zbyt mocno bo nauczyciele zbyt
mocno biorą to sobie do serca. Jutro może być sprawdzian z matmy a mi nie chcą
wyjść przykłady na obliczanie pochodnej logarytmicznej to pewnie znów zacznę
rok szkolny od tradycyjnej pały z matmy. Z fizyki też nie udało mi się niczego
nauczyć, jednak przechodzenie elektronów między jakimiś poziomami
energetycznymi atomów jest naprawdę mało wciągające i nie pobudza mojej
wyobraźni. Chyba znów za bardzo zaczęłam się tym przejmować. Zauważyłam, że jak
wczoraj był pierwszy w tym roku sprawdzian z niemieckiego to tak się przejęłam
że aż moje ręce popadły w stan chwilowego roztrzęsienia, przez to bazgroliłam
okropnie i porobiłam trochę błędów chociaż ściągałam. także nie spodziewam sie
wysokich not. Oprócz tych przykrych spraw obchodziłam dziś z rodzicami ich 30
rocznicę ślubu i w związku z tym dokonałam degustacji pewnego francuskiego wina
czerwonego z serii wytrawnych a potem osłodziłam swe podniebienie ponczówką z coctailbaru.
O jeszcze dotarła do nas wiadomość, że Artur po 20stym schodzi ze statku. Także
całkiem możliwe , że juz w przyszłym tygodniu tu dotrze. Nie wiem co będzie
jeśli dojdzie do bezpośredniej konfrontacji między nim a Gniewkiem ale mam
nadzieję, że to spotkanie będzie miało charakter przyjacielski. Chciałabym,
żeby Gniewek przyjechał juz w ten piątek ale to raczej niemożliwe bo dziś
dopiero wysłałam karteczkę.
Tuesday, April 8, 2014
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment